Bez marzeń nie ma sukcesów…

Bez marzeń nie ma sukcesów

Po każdej Olimpiadzie przychodzi rozczarowanie, marudzenie, że nasz był na szóstej, siódmej, czasem czwartej pozycji. A inni to w ogóle pojechali na wycieczkę. Znęcamy się nad zawodnikami, że im się nie udało. A zastanawialiście się kiedyś, skąd się to bierze? Dlaczego nasi przybiegają poza podium. Ale nie tylko lekkoatleci. To częsty przypadek w polskim sporcie. Sukces jest na wyciągnięcie ręki a kończy się poza pudłem.

Na początek chcę powiedzieć, że nie krytykuję olimpijczyków. Uważam, że nie ma czegoś takiego jak jechanie na wycieczkę. Każdy ciężko pracował, każdy zrobił minimum. Ciężką pracę, treningiem zapracowali sobie na to, żeby pojechać i reprezentować nasz kraj. A będą na siódmym miejscu, nie są tylko na siódmym miejscu. Dla mnie tylko sześć osób na świecie jest lepszych, a to zasługuje na szacunek i uznanie!

justyna_kowalczyk

No dobra, ale koniec z sentymentami. Czytam ostatnio sporo wywiadów z młodymi lekkoatletami. Oczywiście zawsze pada pytanie „jakie jest Twoje sportowe marzenia?”. No jak myślicie, jaka jest odpowiedź? Może część zgadła. Zawsze jest to samo „Moim marzeniem jest reprezentować Polskę na Olimpiadzie”. No super, ale czy nie celem jest jednak bycie najlepszym? Jeżeli celem zawodnika jest jechać na Olimpiadę i tam trafi, to już w głowie cel jest zrealizowany. Więcej już nie zdziała. Koniec, cel osiągnięty, sukces.

Wystarczy przeczytać kilka biografii światowej klasy sportowców. Różni ich wiele. Ale wszyscy od początku chcieli tylko jednego, wygrywać. Phelps, Armstrong, Jordan. Ale też Ci mniej znani medaliści olimpijscy. Oni zawsze mieli za cel osiągnąć sukces. Wygrywać. Zobaczcie na naszych najlepszych biegaczy. Lewandowski i Kszczot. Czy słyszycie, żeby ich celem był awans na Olimpiadę. Nie, oni mówią otwarcie, że chcą medali, chcą być najlepsi. I nie ma w tym nic złego. Bo sportowiec musi być pewny siebie, musi być czasem wręcz trochę arogancki. Nie każdemu będzie dane być Małyszem :)

bolt_medal

Myślę, ze spora jest tutaj wina środowiska, trenerów, brak odpowiedniej opieki psychologów sportu. Bo nie kwestionuję tego, że każdy chce stanąć na podium olimpijskim. Ale, żeby to zrobić to trzeba w to wierzyć. Postawić sobie to za cel i do niego dążyć. Nie zadowalajmy się jak przeciętny sportowiec tym, że wygraliśmy lokalne zawody. Najlepsi stawiają sobie najambitniejsze cele. Trener, opiekun powinni motywować zawodnika najwyższym możliwym sukcesem. Tylko wtedy zawodnik może wykrzesać z siebie więcej, trenować ciężej i skuteczniej. Więc młody lekkoatleto, jeżeli czytasz ten tekst, nie bój się wierzyć. Bo tylko ambitne marzenia tworzą przyszłych mistrzów!

 

More from Bartosz Olszewski

Czy ja jeszcze trenuję?

Przez ostatnie parę miesięcy tak rzadko pisałem o swoich treningach, że możecie...
Read More