Bez Was nie byłoby tego sukcesu

podziekowania

Trochę czasu od biegu minęło, czas napisać coś na blogu. To jeszcze nie relacja, na nią przyjdzie czas w poniedziałek. Będzie rano, obiecuję. Natomiast dziś rzecz ważniejsza. Przy okazji tego biegu kibicowało mi tysiące osób. Wspierali mnie, witali w Polsce, dziękowali za emocje i gratulowali. Dawali mi niesamowite wsparcie. Nie wiem jak Wam wszystkim się odwdzięczyć i jak podziękować.

  1. Kasia – cokolwiek bym nie napisał to i tak będzie za mało. Zawsze przy mnie, zawsze mnie wspiera. Ale przede wszystkim dziękuję za to, że powie kilka cierpkich słów kiedy trzeba i szybko stawia mnie do pionu. Ktoś ostatnio napisał Niewiasta Wodza. Nie, to ona jest prawdziwym Wodzem :)
  2. Paweł – bo to mój najwierniejszy kibic i osoba z którą przebiegłem najwięcej kilometrów bark w bark. To on zrobił w Polsce strefę kibica u nas w mieszkaniu, to on nadawał na żywo w internecie podczas całego biegu, to on ekscytował się tym biegiem nie mniej niż ja sam. Dziękuję i wracaj do regularnego biegania poniżej 5:00 min/km, bo czeka nas sporo wybiegań ;) Przy okazji, Paweł miał wczoraj urodziny, ale zablokował przez przypadek tę informację na facebooku i cały dzień się martwił, że nikt mu nie składa życzeń :D Możecie złożyć mu je dziś!
  3. Rodzicie i babcia – Bo zaraz za bratem to moi najwierniejsi kibice. Bo mama przed takimi biegami odurza się paczką środków uspokajających a ojciec pewnie musi wypić zgrzewkę piwa :) Podczas najcięższych i kluczowych treningów do WfL na rowerze wspierała mnie albo Kasia albo właśnie tata. Natomiast mama zawsze wspierała swoim stałym tekstem: „dziecko, odpocznij sobie” :D Ale mało kto wie, to właśnie mama w dość krytycznej chwili na dwa tygodnie przed biegiem pomogła mi stanąć na nogi i możliwe, że bez tej pomocy w ogóle bym w tym biegu nie wystartował. Ale o tym już w relacji. A babcia? Dla niej jestem oczkiem w głowie. Przypuszczam, ze jej sąsiadki wiedziały od niej o mojej wygranej, zanim jeszcze wylądowałem w Kanadzie :D
  4. FMW Runners – bo mogę nazwać Was moim ukochanym Fan Clubem. To Wy zorganizowaliście w Polsce taką fetę na lotnisku, że w ogóle dziwię się, że ochrona nas nie wygoniła. To Wy daliście mi 7kg Nutelli i pyszne wino :) Prezes i spółka, jesteście wielcy i chcę żebyście zawsze o tym pamiętali! Tylko błagam Was, zacznijcie robić stabilizację bo na ostatnim treningu w tym względzie byliście beznadziejni!!! :D
  5. Liga Biegowa – Za silne wsparcie przed samym biegiem, za przywitanie w czwartek przed treningiem, tort i setki gratulacji. Ale przede wszystkim za to, że jesteście super ludźmi, którzy zawsze trzymają kciuki za moje starty!

Mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Hubert Duklanowski, dziękuję za wszystkie wspólne treningi, na których zmuszałeś mnie do wychodzenia ze wszelkich znanych mi stref komfortu. A raczej dyskomfortu :D Za te tysiące (tak, tysiące) komentarzy na facebooku i Instagramie. Przerosło mnie to i w pewnym momencie nawet przestałem lajkować, nie nadążałem. Za SMSy, wiadomości, maile. Za to, że kibicowaliście mi na poznańskiej Malcie jak również wszystkim, którzy śledzili mój bieg podczas warszawskiego Ekidenu. Ekipie z Red Bulla za pomoc w organizacji wyjazdu, wsparcie i błyskawiczną pomoc, kiedy tylko jej potrzebowałem. Ekipie z adidasa za wsparcie sprzętowe. Jak wiadomo, trochę tych butów zużywam :) Nie jestem w stanie wymienić wszystkich. Ale uwierzcie mi, wszystkim, naprawdę wszystkim jestem Wam bardzo wdzięczny!

Zawsze dostaję pytanie, o czym myśli się na takim biegu. Ja myślałem, żeby dobiec do następnego punktu odżywczego i o tym, że w Polsce tysiące osób mnie ogląda, kibicuje, wierzy we mnie i nie mogę ich zawieść. Wiem, że brzmi to jak ze słabego amerykańskiego filmu, ale szczerze, tak właśnie było. Stworzyliście olbrzymią presję. Ale daliście mi również olbrzymi skrzydła. Bez Was nie byłoby tego sukcesu!

More from Bartosz Olszewski

Maui Jim – bo świat pełen jest pięknych barw

Kiedy rok temu odkryłem zalety okularów przeciwsłonecznych w bieganiu, już zawsze zabierałem...
Read More