Amatorzy przyspieszają!

W sobotę, tydzień przed Półmaratonem Warszawskim, startowałem w GP Warszawy. Czas na mecie 32:41, taktyczna masakra. Ale jak by nie patrzeć było to tempo na 33 minuty a na mecie byłem na piątym miejscu. W GP Warszawy, w biegu po lesie bez specjalnych nagród. Porównując to z czasami sprzed jeszcze 2, 3 lat widać, że poziom biegów amatorskich zaczął rosnąć. Czy mamy do czynienia z jakąś zmianą trendu?

Bo tak sobie myślę, że kiedy zaczynałem biegać wygrywałem biegi na 10 km z czasem 35 minut. Bieg Truskawki, Puchar Maratonu Warszawskiego, Bieg w Okuniewie i jeszcze kilka innych. Było to jakieś trzy lata temu i naprawdę ze świeczką trzeba było szukać osób łamiących 35 minut na 10 km. W tej chwili z takim czasem można co najwyżej zaliczyć pudło w kategorii wiekowej. Rok temu Interrun, bieg na ok 33 minuty i 6 miejsce. Ale tam z racji nagród było naprawdę dużo mocnych zawodników. W tym roku Bieg Tropem Wilczym, złamane 33 minuty i miejsce pod koniec dziesiątki. Teraz GP Warszawy i 5 miejsce z czasem ok 33 minut. Już nie jest tak łatwo, trzeba walczyć!

pw_2014_podium_druzyna

Oczywiście ja osobiście jestem zadowolony z takiego stanu rzeczy. Im więcej szybkich biegaczy tym lepiej. Jest z kim rywalizować, z kim trenować. To wszystko się razem napędza. Jeden patrzy na drugiego. Zdrowa sportowa rywalizacja. Trzeba kombinować, ulepszać trening. No i oczywiście zawsze w sporcie jest tak, że im wyższy poziom sportowy tym lepiej. Od tal ten trend był zdecydowanie dołujący. W końcu chyba coś się ruszyło. Cały biegowy boom sprawił, że już nie tylko chcemy biegać. Ale część z nas chce biegać szybko, bardzo szybko.

A skąd się Ci szybcy biegacze biorą? Obserwując sytuację w Warszawie, to w większości są byli biegacze, którzy z różnych względów przerwali bieganie w latach juniorskich. Teraz obserwując ile ludzi biega, ile jest zawodów, zachęceni możliwością rywalizacji wracają i świetnie sobie radzą. Przeskakują z krótkich dystansów, które kiedyś biegali na biegi uliczne. I szybko dochodzą do świetnych rezultatów. Mamy coraz więcej biegów. Na niektórych można coś zarobić, w innych coś wygrać. To już nie tylko szansa na wygrywanie, ale czasami też na jakiś zarobek.

podsumowanie tygodnia

Jak to się będzie rozwijało? Mam nadzieje, że będzie coraz szybciej. Że będzie z kim biegać maratony w czasach ok 2:20. A w tej chwili muszę się skupić na treningu. Bo ze swoimi 33 minutami mogę co najwyżej oglądać sobie plecy kolegów :D Został mi maraton, ale żeby w nim osiągnąć cele jakie sobie stawiam, muszę zdecydowanie przyspieszyć. Zobaczymy co przyniosą najbliższe miesiące. Na pewno nie zabraknie mi motywacji. Rywalizacja jest zbyt duża a ja lubię stawać na podium :)

 

More from Bartosz Olszewski

Podsumowanie tygodnia 35.2015 – byle zapomnieć

Mój brat się śmiał, że z tego tygodnia to nawet ja się...
Read More