Adidas Energy Boost – test część 2

Adidas Energy Boost

Jakiś czas temu dostałem do testów zupełną nowość na rynku biegowym. Adidas Energy Boost. Podchodziłem do tego buta bardzo sceptycznie, zacząłem w nim biegać i teraz jest moim nieodłącznym butem treningowym. Pierwszą recenzję napisałem w kwietniowym wpisie: http://warszawskibiegacz.pl/?p=159 i obiecałem późniejsze podsumowanie. Teraz buty mają 1000 km przebiegu i czas zrecenzować je po raz drugi.

Wrażenia z 1000 kilometrów

Naprawdę nie mam się czego czepiać. But sprawuje się rewelacyjnie. Ponad 50% przebiegłem w nim po asfalcie. Myślę, że średnią prędkość ma poniżej 4:00 na kilometr :) Biegałem w nim interwały, tempa, długie wybiegania. Najlepiej mi się sprawdza przy długim biegu w drugim zakresie. Idealnie opina stopę, nie przesuwa się, nie powoduje obtarć. Jest dynamiczny i lekki. Więc tutaj nic się nie zmieniło od czasu pierwszej recenzji. Słowem, jest to but przeznaczony do wszystkiego i we wszystkim się sprawdza. Myślałem, że to mało możliwe. Dla mnie tylko jeden but może tutaj konkurować z Boostem, Nike Zoom Elite.

Wytrzymałość materiałów

Rewelacyjna. Jak zobaczyłem pierwszy raz z jakiego materiału jest cholewka to nie wierzyłem, że wytrzymają 600 kilometrów. A nie ma żadnych śladów użytkowania, nic! Poza tym nic się nie rozciągnęło, nie zmieniła się struktura buta, sznurowadła dalej świetnie trzymają cholewkę a ta znakomicie opina stopę. Druga sprawa to podeszwa. Bardzo mało starta jak na 1000 km. Może to wynikać z faktu, że but ma znakomite przetoczenie i nie pochłania całego impetu w jednym tylko fragmencie podeszwy. Więc tutaj również najwyższa nota.

Osławiony Boost

Przejdźmy do tego co najważniejsze w tym bucie, czyli pianki Boost. No i znowu to samo, producent nie kłamał, cały czas działa. Co więcej działa cały czas tak samo dobrze jak w pierwszym teście. Przynajmniej takie mam wrażenie. Nie mam co prawda nowej pary do porównania, ale obecna amortyzacja bardzo mi pasuje. Nie za miękko, nie za twardo. Dynamicznie i z idealnym przetoczeniem.

Podsumowanie

Chciał bym napisać coś złego o tym bucie. Poczekam do 2000 km i napiszę część trzecią. Jak do tej pory same pozytywy! Aha, zrobiłem mały wywiad i okazuje się, że but nie leży zawodnikom biegającym ze śródstopia. Może coś w tym być, ponieważ podeszwa jest zakrzywiona, w formie lekkiego banana co prawdopodobnie ma służyć przetoczeniu. Więc jak ktoś biega ze śródstopia to może w jakiś sposób mu to nie pasować. Nie wiem, ciężko mi powiedzieć, ale radzę mieć to na uwadze. Do usłyszenia za 1000 kilometrów!

Mała Galeria

 

 

More from Bartosz Olszewski

St. Moritz – raj dla sportowców i pierwsze bieganie

Rozpocząłem wakacje. Dwa tygodnie urlopu. Zamiast leżeć plackiem na plaży, ja szukałem...
Read More