40 Maraton Warszawski – przewonik po trasie biegu

40 maraton warszawski

Jeszcze na początku roku miałem w planach atakować na tym maratonie życiówkę. To byłby mój 10 Maraton Warszawski. Tym razem będę jednak uczestniczył w nim jako kibic. A naprawdę będę miał komu kibicować, bo poza tysiącami biegaczy, setką znajomych na trasę ruszy 40 osób przygotowywanych przeze mnie i Kasię w ramach pewnego projektu. Ale o tym napiszę więcej w przyszłym tygodniu. Dziś, trochę ze smutkiem, a trochę z uśmiechem na twarzy, chciałem Wam przybliżyć trasę 40 Maratonu Warszawskiego. Ze smutkiem, bo aż chciałbym ruszyć na trasę. Z radością, bo zawsze te moje opisy muszą być trochę z przymrużeniem oka.

Kwestia wyboru trasy

Zanim jeszcze przejdę do opisu. Chcę tylko przypomnieć, że naprawdę organizator stara się Wam zapewnić optymalną trasę, bo i jemu i Wam na rękę jest, jak możecie pobiec szybko i w dodatku ładnymi ulicami. Ale niestety to Warszawa, dużo ciągów komunikacyjnych, remontów, wydarzeń i ostatecznie musi to ktoś zaakceptować. I dlatego nie zawsze jest optymalnie. Piszę to, bo ile można słuchać tekstów w stylu „co ten Tronina nie potrafi lepszej trasy zaplanować”? A no potrafi, ale nie on ją zatwierdza i jak każdy dyrektor maratonu musi zaakceptować fakt, że ma sporo ograniczeń. I żeby nie było, nie bronię tutaj konkretnie Maratonu Warszawskiego, ale chcę, żeby sporo osób zrozumiało, że wyznaczenie 42 kilometrów trasy wymaga wielu kompromisów.

Plusy i minusy trasy

Co by nie mówić, trasa ma swoje plusy i minusy. Plusem na pewno jest aspekt turystyczny. Uważam, że pod tym względem to naprawdę trasa wybitna. Zabiera nas w wiele ciekawych miejsc, a na kolejnych kilometrach zobaczymy wiele symboli Warszawy. Natomiast nie jest to najłatwiejszy Maraton Warszawski. Trasa jest przez to trochę urozmaicona i po drodze będzie kilka trudności. Uważam jednak, że osoba dobrze przygotowana na maraton sobie z nimi poradzi. Nie są to mega podbiegi, ale faktem jest, że wcześniejsze trasy były łatwiejsze pod względem sportowym. Zresztą zaraz wszystkiego się dowiecie.

Rozgrzewka

Startujemy z Konwiktorskiej. Więc start mamy kilkadziesiąt metrów nad Wisłą, metą na poziomie rzeki. Trasa spadkowa to plus! :) Zawsze to pocieszenie już na samym początku, zanim jeszcze ruszycie na pierwsze kilometry. Jeszcze „Sen o Warszawie”, ciary na plecach, łezka w oku i strzał startera. Zaraz skręcacie w prawo. Biegniecie w kierunku Placu Wilsona. Bardzo się cieszę, że MW ponownie zawita na Żoliborz. To piękna dzielnica. Na plac możecie wpaść po biegu. Są tu całkiem dobre lody, słaby Blikle (ale oni się popsuli), druga filia Thaisty (dla mnie najlepszy taj w mieście, ale na Placu Bankowym większy wybór) i kino Wisła. Uwielbiam to kino, taki stary, warszawski klasyk. Wydarte fotele, ale popcorn mają więc wpadam jak tylko mogę.

Ok, skręcamy w prawo i biegniemy w kierunku Wisły. Skręcamy w prawo na Wisłostradę. Zbieg, rozluźniacie nogi. Na razie dopiero się rozgrzewacie. Nie przesadzajcie! Dobiegacie do 4 kilometra i zaczyna się podbieg. Nie jest to jakaś ściana, spokojnie, na dwa etapy. Najpierw ostrzej, potem wypłaszczenie i jeszcze trochę. Spokojnie, nie powinno zapiec, ale nie spieszcie się, to 5 kilometr trasy. Ślimakiem na Most Gdański i na Pragę!

Tutaj macie mapę biegu: maraton_mapa

Zaczynamy zabawę

Zbieg z mostu i do ZOO. Raz biegłem w ZOO, w biegu ZOO… Super przeżycie. Serio, fajna, szeroka alejka. W koło małpy itp. Mam nadzieję, że żaden lew Was nie dopadnie i spokojnie, dość płaską trasą dobiegniecie do Mostu Świętokrzyskiego. Tutaj lekko pod górkę (ale spokojnie, taki wiadukt), mostem na Powiśle, lekki zbieg, w lewo w Rozbrat i już zmierzamy w kierunku Agrykoli. Przebiegacie tuż koło mekki warszawskich biegaczy (być może już będzie świeciła pięknym, nowym, niebieskim tartanem) i wbiegacie w najbardziej znienawidzoną przeze mnie część trasy. Czyli Łazienki Warszawskie. Aleja Hopfera, jest tutaj naprawdę pięknie. Jesienią dupę urywa. W koło wiewiórki i kibice. Ale ja jakoś nie lubię biegać na zawodach tego odcinka (trzeba dodać, że jest on szutrowy, ale bardzo twardy). 1200 metrów i jest po wszystkim. Skręcacie w prawo, jeszcze raz w prawo i się zaczyna.

Musicie wbiec na Belwederską. To tak naprawdę jedyny poważny podbieg na trasie. W kolarstwie powiedziałbym podbieg 1 kategorii (kategorie warszawskie :) ). Podbieg na Most Gdański to 2 kategoria. Most Świętokrzyski to 4 kategoria. HC to Agrykola, na szczęście jej nie ma ;) Belwederska jest dość długa, to jakieś 500 metrów górki. Zwolnijcie, skróćcie krok, oddychajcie głęboko i zachowajcie siły. To dopiero 17 kilometrów. Z prawej mijacie gwiazdkową restaurację Amaro, a przed Wami Plac Trzech Krzyży. Piękne miejsce, w okolicy sporo dobrych restauracji i mój ulubiony, genialny, Lukullus zaraz obok. Ciśniecie dalej, Nowy Świat, mijacie palmę, Krakowskie Przedmieście. Płasko jak stół. Krakowskie nawet lekko w dół, po kostce, ale jest tak duża, że nawet nie zauważycie. Biegnie się jak po asfalcie. Mijacie Uniwersytet Warszawski, Pałac Prezydencki (i słynny krzyż, pewnie tak jeszcze jest), Zamek Królewski, z prawej w tle Stadion Narodowy, Miodowa, Ogród Krasińskich. Nie no, powinno się tutaj spacerować, a nie ludzi męczyć!

Nogi zaczynają boleć

Ok, to 20 kilometr, napijcie się, zjedzcie żele, banana czy jakąś inną drożdżówkę (jak kupiliście po drodze w Lukullusie to macie najlepszą w Warszawie :D ), i ciśniemy na Bielany! Znowu przez Plac Wlsona, trochę zakrętów i aż do Podleśnej. Na Podleśnej macie dość spory zbieg. Z lewej strony widzicie Las Bielański, najlepsze miejsce do biegania w Warszawsie! To właśnie z podleśnej często startuję tam z treningami. Dobiegacie do Gwiaździstej, przed Wami Kępa Potocka. Tam też super się biega, tam też odbywają się Pikniki Olimpijskie. Omijacie Kępę, skręcacie w prawo na Wisłostradę i ponownie w kierunku Mostu Gdańskiego. Z tego, co pamiętam tutaj macie też lekkie podbiegi, ale takie 4 kategorii ;)

Hardcore

Dobiegacie do Mostu Gdańskiego. Macie 30 kilometrów. W tej chwili szczerze Wam już współczuję, bo wiem jak boli. A kątem oka widzicie nad sobą most i wiecie, że musicie się tam dostać. Ponownie ten sam podbieg. Już go znacie z czwartego kilometra. I tutaj mam dla Was być może dobrą wiadomość. Jak już wbiegniecie to na moście prawie zawsze wieje w plecy. I to mocno. I tak z tym wiatrem prawie dwa kilometry, w dodatku zbiegamy dość długim zbiegiem z mostu. Więc do 34 kilometra jesteście uratowani. A jak będzie wiało w twarz? Hmm, to mocno będę za Was trzymał kciuki! ;)

Boże ratuj!!!

No dobra, teraz rudna po Pradze. Płasko, mijacie Ogród Zoologiczny, dobiegacie prawie do Narodowego, już 39 kilometrów. Jeszcze na Most Świętokrzyski, 40 kilometrów, już jesteście niemal na mecie, zbieracie się w sobie, idziecie ile fabryka dała (albo ile zostało :) ), w prawo w stronę Karowej, 41 kilometr, na Wisłostradę i prosta autostradą do mety. Widzicie ją z kilometra, więc zaciskacie zęby, zamykacie oczy i ogień do przodu!

Umieszczam, ale ten profil nic Wam nie powie :)

Meta

Mijacie metą, jest naprawdę pięknie. Z prawej Zamek Królewski, dalej park fontann. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i będziecie cały dzień mogli cieszyć się biegiem spacerując ulicami Warszawy i zajadając się smakołykami albo popijając piwo w jakimś barze. A jeżeli macie ochotę na coś słodkiego to: Ulica Baśniowa na lody albo Lukullus lub BioCake w Halii Gwardii (jakie oni mają bezy!!!). W Gwardii też możecie dużo zjeść i się napić, polecam.

Powodzenia!

To tyle. Życzę Wam powodzenia! Będę trzymał kciuki na trasie i dopingował. Pamiętajcie, że najważniejsze jest nastawienie i dobry, przemyślany bieg. Teraz już wszystko w Waszych nogach i głowach. Powodzenia!!!

Edit: Zapomnialem napisać. Trasa jest znakomita dla kibiców. Wystarczy stanąć w okolicy startu, żeby praktycznie w miejscu zobaczyć biegaczy 4 razy!!! A potem szybko na metę zanim jeszcze pokonają ostatnie 10 kilometrów. Serio, rewelacja! W dodatku na moście możecie krzyczeć z góry, potem już na moście. Chyba sam się tam będę kręcił ;)

Fot: Aleksandra Szmigiel

More from Bartosz Olszewski

I’m back! Cyli jak wyglądało najgorsze 400 metrów w moim życiu.

I w końcu nastał ten dzień. Mogę powoli wracać do aktywności fizycznej,...
Read More