3 rzeczy których triatloniści mogliby się nauczyć od biegaczy

3 rzeczy triatlon bieganie

Wczoraj znęcałem się nad biegaczami, dziś czas na triatlonistów. Żeby nie pomyśleli sobie, że są tacy wspaniali. Też jak się na to z boku patrzy, to można wytykać im setki błędów. Ale trzeba przyznać jedno, mają dużo trudniej. Bieganie jest „łopatologiczne” a i tak ciężko wszystkiego dopilnować. Co powiedzieć o triatlonie, gdzie poza trzema konkurencjami macie jeszcze strefy zmian. Więc nie będę tutaj na siłę wytykał palcami, ale chcę pokazać, w czym biegacze zwyczajne są w tej chwili lepsi. A może inaczej, co z różnych powodów na tą chwilę robią lepiej.

  1. Mają więcej kultury wobec innych zawodników.

    Oczywiście nie jest idealnie. Źle ustawiają się w strefach, biegają ze słuchawkami i z głową w chmurach, nie bacząc na innych. Plują pod nogi. Ale na przestrzeni ostatnich lat biegowy savoir vivre znacznie się rozwinął. Już lepiej się ustawiamy, ustępujemy miejsce szybszym podczas biegu. Itd. itp. Natomiast Triatloniści? Masakra! Pływają jeden po drugim i to bez większego sensu. Bo utarło się, że musi być pralka, że trzeba nad kimś przepłynąć. Wychodząc z wody kilka osób zrobiło takiego delfina, że myślałem, że albo zabiją pływaków którzy jeszcze się nie podnieśli, albo roztrzaskają się o dno jeziora. Idąc dalej, rowery. Wpinanie się w pedały przypominało totalna masakrę. Wszyscy zatrzymywali się metr za linią. 4 rowery, nikt nie może się wpiąć a z tyłu już wbiega jeden na drugiego. Niektórzy przechodzą na boczny pas, tam elita pędzi po 50 km/h, sędzia panikuje i drze się na wszystkich, lecą bluzgi. Na szczęście na biegu było już naprawdę dobrze. Chyba dlatego, że każdy był już tak zmęczony, że poruszał się trochę jak w transie i niemal każdemu było wszystko jedno :)

    Biegacze tutaj naprawdę zrobili znaczy podstęp w ostatnich latach i spodziewam się, że w Triatlonie, który jest dużo nowszą dyscypliną, będzie podobnie. Bo te wpinanie się w pedały woła o pomstę do nieba.

  2. Wiedzą, że moc przede wszystkim jest w nas!

    Triatloności uwielbiają nowinki techniczne. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że w pewnym momencie chyba myślą, że technika zrobi wszystko z nich. Miliony kompresji, codziennie zmieniane i modyfikowane rowery za dziesiątki tysięcy złotych, najnowsze pianki, zegarki itd. Wszystko pięknie ładnie, ale samo to się nie przemieści. Czasem naprawdę kilka kilogramów mniej da taki sam rezultat jak dopłata kilkunastu tysięcy do roweru. Ba, da dużo więcej! Poprawa techniki jazdy to zdecydowanie większy plus niż kolejne pełne koło. Kilka lekcji techniki pływania ma przewagę nad najnowszym modelem pianki. A kompresja od kostek po szyję może i efektowani wygląda, ale kilka porządnych sesji treningowych sprawi, że jednak szybciej skończycie zawody. Wiedzą to najlepsi. Mają sprzęt z najwyższej półki ale za tym idą setki morderczych treningów. Amatorzy patrzą na to wszystko i widzą sprzęt. Treningi gdzieś im umykają…

    W bieganiu niestety z każdy rokiem również biegacze zamiast wziąć się za trening to szukają magicznych rozwiązań. Jednak tutaj zdecydowanie więcej osób zdaje sobie sprawę, że takich zwyczajnie nie ma. I jak jesteś świetnym biegaczem to możesz pobiec w kapciach, kalesonach i koszuli flanelowej. A i tak pewnie pierwszy przekroczysz metę. Liczy się to co w nodze. Za to kocham bieganie. I drodzy triatloniści również musicie zdawać sobie sprawę, że o tym jak dobrze wypadniecie decyduję w największej mierze to co wytrenowaliście. Jak mocni jesteście, jak wytrzymali. Sprzęt Wam w tym wszystkim może pomóc, ale sprawy nie załatwi.

  3. Są szczuplejsi.

    Sorry triatlonści, ale gruby facet w trisuit to najbardziej aseksualny widok ever! :D To samo pianka pływacka, jak pingwiny w ciąży. A to widok na triatlonie bardzo częsty. Może wyporność jest dobra, może rower w miarę szybko pojedzie (szczególnie z górki) i jakoś to bieganie uda się ukończyć. Chociaż później słyszę:

    – Wszystko szło dobrze, aż zacząłem biec. Chyba za mocno pracowałem na rowerze.

    Tak, za mocno? A może w pionie zwyczajnie nogi nie są w stanie utrzymać tej masy w biegu. I potem pół roku rozkminianie, skąd te skurcze? (Banan, jak to czytasz, to nie mam tutaj Ciebie na myśli :D ).

    Nie zrozumcie mnie źle, to, że macie dodatkowe kilogramy i zdecydowaliście się na sport, to super sprawa! Naprawdę wielki szacun i nie rezygnujcie z tego, to wyjdzie Wam na zdrowie i możliwe, że to jeden z najlepszych wyborów w Waszym życiu. Ale trenując taką dyscyplinę musicie zdawać sobie sprawę, że waga Wam nie pomaga. A wiele osób miesiącami się zastanawia skąd te problemy z przegrzewaniem się, ze skurczami, z kontuzjami itd. Wszystko tylko zapominają o tym, że jednak mają nadwagę. Więc jak zdecydowaliście się na sport, to starajcie się tak zaplanować odżywianie w połączeniu z aktywnością, żeby ta waga spadała. Wtedy na pewno nie tylko wyniki poszybują w górę, ale również zyskacie na zdrowiu i pewności siebie.

Na koniec powiem, że jest jeszcze jedna rzecz, która obecnie zarówno u pływaków jak również triatlonistów strasznie mnie irytuje. Ale o tym już wkrótce. Myślę, że w tej chwili i tak już macie nad czym pracować. Jak widziecie, to są małe zmiany, a mam nadzieję, że sami się przekonacie, jak dużo możecie dzięki nim zyskać. Niech w tym przypadku biegacze będą dla Was przykładem, przynajmniej większość z nas.

More from Bartosz Olszewski

Współczuję wam triatloniści

Wiem, wiem, tytuł rodem z WP albo Onetu. Pewnie sporo triatlonistów ma...
Read More