3 rzeczy których biegacze mogliby się nauczyć od triatlonistów

3 rzeczy triatlon

Zacznę w tę stronę, bo inaczej triatloniści powiedzą, że ich nie lubię :) A wcale tak nie jest, polubiłem ich i to bardzo. Pamiętam, jak przed triatlonem w Przechlewie miałem obawy, że będę tam traktowany trochę jako niepożądany gość, który wpycha się w sztafetę, z samym bieganiem, między triatlonistów. Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć imprezy, gdzie miałem taki doping jak tam! Ale dla świętego spokoju dziś będę znęcał się nad biegaczami, natomiast w przygotowaniu mam też tekst o tym, czego triatloniści mogliby się nauczyć od biegaczy.

  1. Pracy nad całym ciałem!

    Ja rozumiem, że w triatlonie jest to dużo ważniejsze. W końcu mówimy o pływaniu, gdzie pracują górne partie ciała. Pedałując na rowerze rozwijamy mocno m. in. mięśnie czworogłowe uda i pośladki. Można powiedzieć, że w jakimś sensie robi się samo. Ale później jestem na takich zawodach i widzę wyprostowanych sportowców z nienaganną sylwetką (pominę wszystkich tych panów z brzuszkiem przez duże B… ). Mocny core, silne ramiona. Później idę gdzieś na maraton i widzę biegaczy. Pokrzywieni, zgarbieni, wychudzeni. Prawda jest taka, że biegacze zupełnie olewają trening uzupełniający. Nie wiem, może triatloniści też, ale u nich poprzez np. pływanie, samo się robi. U biegaczy z każdym krokiem wygląda to gorzej. Nie robicie tego tylko dla poprawy sylwetki. Dzięki treningowi uzupełniającymi będziecie osiągać lepsze wyniki, będziecie zdrowsi, unikniecie wielu kontuzji. Takie coś jak praca nad core to podstawa każdego sportowca. Więc bierzcie przykład z triatlonistów. Nie musicie zaraz wyglądać jak oni, nie potrzebne Wam tyle mięśni. Ale na pewno będziecie lepszymi sportowcami. Zdrowszymi. No i na pewno będziecie mieć większe powodzenie u płci przeciwnej ;)

  2. Luzu!

    Triatloniści trochę inaczej podchodzą do zawodów, bardziej się nimi bawią. Zdecydowanie więcej uśmiechów, radości, kibicowania. Mają jakieś założenia, ale zauważyłem, że po zawodach różnica między biegaczem a triatlonistą jest taka.

    – Rozmowa z Biegaczem po zawodach:

    – Hej, jak poszło?
    – Beznadziejnie. Startowałem z kontuzją, nie szły mi treningi. W ogóle ten upał i jeszcze ciągle wiało w twarz. Zabrakło do życiówki, tragedia. Idę do domu to przemyśleć, chyba muszę iść do fizjo.

    – Rozmowa z Triatlonistą po zawodach:

    – Hej i jak poszło?
    – Starty, pomyliły mi się bojki w pływaniu. W strefie zmian nie mogłem znaleźć swojego roweru a jak ruszyłem na bieganie to szukałem mięśnia w który nie złapał mnie skurcz. Umordowałem się jak świniak. Na bieganiu chciałem trzy raz zejść, ciągle myślałem co ja tutaj robię?
    – Ale aż tak źle? Może wynik nie był aż taki słaby? Widać, że dawałeś z siebie naprawdę dużo!
    – Olać wynik, ale była zabawa! Tylko cała dupa mnie boli, bo coś przytarłem na siodełku. Ale to był dzień! Chodź, idziemy na piwo, ja stawiam!

    No właśnie, taka jest różnica w podejściu. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale triatloniści mają więcej luzu. Bardziej bawią się tymi zawodami. Nie przeżywają tego tygodniami, wiedzą, że świat im się nie wali. Traktują to jako przygodę. Osobiście bardzo lubię jak ktoś tak traktuje sport. Naprawdę trzeba się nim cieszyć, nawet jak nie wyjdzie. Bo w końcu to była kolejna przygoda!

  3. Atmosfery zawodów.

    To, czego najbardziej im zazdroszczę. To wynika też, że specyfiki zawodów triatlonowych. Przeważnie zawody trwają cały weekend, są poza największymi miastami. Wszystkie domki w promieniu kilku kilometrów są wynajęte przez zawodników. Startują oni w swoich zawodach, później czekają i kibicują. Wieczorem kręcą się setki sportowców, wspólnie spędzają czas, popijają piwko, grillują (Ci już po zawodach), a Ci przed ładują węgle i wspólnie nakręcają się na jutrzejsze zawody. Tak naprawdę to jest jedna wielka impreza trwająca przynajmniej od piątku do niedzieli popołudniu. Niestety w bieganiu zdecydowana większość imprez to start i szybko do domu. Nawet na dużych maratonach zdarza się, że jeszcze godzinę przed biegiem nie wiesz w ogóle, że zaraz będą zawody. A po biegu prawie nikt nie zostaje. Jeżeli dekoracja zwycięzców nie odbywa się zaraz po pierwszych zawodnikach na mecie, to już praktycznie nikt na niej nie zostaje. Dlatego do dziś jedna z moich ulubionych imprez to Półmaraton Hajnowski. Tam to były imprezy, oj działo się :D Wyjątkiem mogą być również festiwale biegowe, jak ten w Krynicy. Ale mam nadzieję, że z czasem zawody biegowe nie będą się kończyły na przekroczeniu linii mety.

Oczywiście mógłbym wnikać w szczegóły i takich punktów wymieniać w nieskończoność. Ale myślę, że to taka podstawa, trzy rzeczy dzięki którym biegacze staliby się lepszymi zawodnikami z mniejszą ilością kontuzji. Ale przede wszystkim przykład triatlonostów pokazuje, jak świetnie można spędzić weekend, często z całą rodziną. Jak bawić się sportem i nie odhaczać tylko kolejnego faktu przekroczenia mety. Bo jadąc na zawody triatlonowe, jedziemy dobrze się bawić, cały weekend. Sam start jest bardzo ważny, ale to tylko taka wisienka na torcie. A jak to napisała w jednym z ostatnich wpisów Kasia (to moje ulubione obecnie powiedzenie), cały tort również jest zajebisty!

Powiązan wpis: 3 rzeczy których triatloniści mogliby się nauczyć od biegaczy

More from Bartosz Olszewski

Trzy funkcje, za które pokochałem zegarek Polar V800

Zanim jeszcze przejdę do pełnej recenzji zegarka Polar V800, chciałbym uchylić rąbka...
Read More
  • Agnieszka Chwałowska

    Bartosz, zapraszam na górskie ultra… Atmosfera i podejście do zawodów podobne, a może nawet lepsze ;) Pozdr.

    • Zofia Adamska

      Zgadzam się w 101% 😀 atmosfera po Zimowym Ultramaratonie Karkonoskim im. Tomka Kowalskiego była niesamowita! Dekoracja zwycięzców przy pełnej sali, po niej impreza do późnych godzin nocnych z organizatorami i wolontariuszami! 😊 Każdy kto dobiegł i ukończył zawody był szczęśliwy! Nie było mowy na narzekanie na wynik czy pogodę 😉

    • WarszawskiBiegacz

      A ci co nie dobiegli i nie ukończyli dalej błąkają się w Karkonoszach :D :D :D

    • WarszawskiBiegacz

      Na wielu biegach też atmosfera jest genialna. Ogólnie mniejsze biegi mają to do siebie, że jest większa integracja :)

  • Maciek Żółtowski

    Moim zdaniem każdy tort/sport jest zajebisty, pod warunkiem, że jest „robiony” z głową. Na poziomie amatorskim naszym głównym celem jest zabawa sportem – i tak do tego podchodząc wszyscy będą szczęśliwsi. Wiadomo, stawiamy cele czasowe, mamy w głowie marzenia, ale przede wszystkim bawimy się w sport i powinniśmy się tym, przy każdym starcie, cieszyć jak dziecko z nowej zabawki. A jak się nie uda – to następnym razem będziemy przygotowani lepiej! ;)

  • Paweł Szostak

    Basen(1-2x na tydzień) plus siłownię (3x na tydzień) dorzuciłem do treningu biegowego od początku roku(jestem z tego mega zadowolony, zarówno pod kątem wyników jak i wyglądu w lustrze ;)), i chociaż w ogóle tego nie planowałem, to jak czytam takie teksty zaczynam się zastanawiać czy jakiegoś 1/4IM nie machnąć właśnie dla poznania tej atmosfery :D

    • Maciek Żółtowski

      Spróbuj! Nie będziesz żałował ;)
      BTW super pomysł z basenem do treningu biegowego, oprócz rozwoju mechanizmów tlenowych – wzmacnianie core chyba w najprzyjemniejszej postaci ;)

    • Paweł Szostak

      Muszę popatrzeć w kalendarz, może jakiś lipiec/sierpień. No i rower musiałbym skądś skombinować :D

    • Maciek Żółtowski

      Wbijaj 16 września do Strykowa koło Łodzi ;) Super trasa, względnie płaski rower, mały zbiornik (łatwo nawigować), mnóstwo początkujących, wyniki nie wyśrubowane w kosmos… no i podobnież rewelacyjna atmosfera święta ;) Tylko tam wyłącznie 1/4 IM (950 m + 45 km + 10,550 km).

    • WarszawskiBiegacz

      Hmmm, przemyślę z Kaśką :D

    • Tomasz Owczarek

      3 siłownie 2 baseny , uuu dużo ,a jeszcze pobiegać hm… zarwane poranki ?

    • Paweł Szostak

      Wstaję o 5:45 i robię siłownię przed pracą na tygodniu, basen w dni kiedy nie biegam. Wt/Śr/Czw – biegam po pracy (w śr wychodzi mi siłownia+bieganie w jeden dzień). W weekendy nie ma problemu z czasem ;)

    • WarszawskiBiegacz

      A strzel sobie, ja bym zrobił :D

    • Paweł Szostak

      Już mi się praktycznie wyklarowała możliwość startu na miejscu, w Krakowie w Xterra Poland. I chyba się skuszę :D

  • Ola Gabriel

    Luzu i atmosfery zawodów rzeczywiście nie ma za bardzo w bieganiu asfaltowym, ale już w biegach górskich jest zupełnie inaczej!!!
    Warto spróbować ;)

  • grygor hka

    Pozdrowienia z Hajnówki. Przyjeżdżaj za rok :) Impreza po półmaratonie nadal wymiata.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, tylko że mało kto pamięta jak się kończy :D

  • Wojciech Gruchała

    Bardzo motywujący artykuł 😁 już wczoraj po przeczytaniu relacji Kasi z triathlonu, cały czas gdzieś w głowie błąka się myśl by w przyszłym roku nie spróbować swego debiutu 😁 tym bardziej , że kiedyś trenowałem pływanie i basen od czasu do czasu odwiedzam. Obecnie rower jest dla mnie alternatywną aktywności, gdyż nabyta kontuzja trochę wyłączyła z biegowych wycieczek. Pewnie gdybym częściej pedełował, nie byłoby kontuzji i zazdrości widząc tych wszystkich biegaczy. Pozdrawiam 😁

    • WarszawskiBiegacz

      Ja bym wystartował, może Cię wciągnie :)

  • Barbara Kołczyńska

    Absolutna racja. Poza jednym: panów z brzuszkiem w Tri jest niewiele może 1% , zaś w bieganiu za duże pupy / u obu płci / i brzuchy są częste. Na 99.% triathlonistow i na 100 % triathlonistek patrzy się z przyjemnością.

    • Maciek Żółtowski

      Wiedziałem, że w jakieś klasyfikacji będę w tym wyjątkowym, jednym procencie populacji
      😂

  • Konrad Pietrucha

    Te 2 dyscypliny poza tym, że mają wspólne bieganie prawie w ogóle nie mają wspólnych grup uczestników. Triathlon wymaga dużo więcej czasu, pieniędzy i systematyczności niż bieganie. Biorąc pod uwagę, że przeciętny obywatel ma mało czasu, ograniczone fundusze i nie zawsze może zachować systematyczność to bieganie jest dla niego najszybszym, najtańszym sposobem, żeby się poruszać. Klubów triathlonistów też raczej nie ma w takiej ilości jak klubów biegacza. To wszystko powoduje, że triathlon to sport dla wąskiej grupy osób. O ile ktoś może sobie pozwolić na wyjście na basen od czasu do czasu i jazdę na rowerze to robienie tego systematycznie i w sezonie zimowym jest bardzo utrudnione. Nikogo tutaj nie bronię, ale jeżeli chodzi o „Panów z brzuszkiem” to nie widzę problemu. Ważne, że chcą się ruszać:)

    • fitz

      Ja wiem? Większość triathlonistów jednak startuje też w zawodach biegowych; To jest fajne, że na kolejnych dyscyplinach można odrabiać lub tracić – mam znajomego który jest np. ode mnie lepszym biegaczem, ale na rowerze jestem od niego mocniejszy (dla mnie rower im gorszy – tym lepiej; na trasie z dużą ilością podjazdów noga liczy się już znacznie bardziej niż sprzęt).

      Co do basenu zgoda, zwłaszcza że to ta część, gdzie najszybciej uciekają wyniki – z drugiej strony najmniej istotna w formułach typu IM (w moim przypadku np. na 1/4 pływanie <20 minut, rower ~1:10, bieg ~45 minut). Za to pływanie open water sam miód.

      Rower – po protu trenażer, dobry wentylator i mop do podłogi i można jeździć.

    • WarszawskiBiegacz

      Oczywiście, ja trochę przekoloryzwałem i mam takie samo zdanie jak Ty, świetnie że się ruszają a nie siedzą w domu.

  • Poż4r

    Co do atmosfery i dopingu podam przykład Rzeźniczka (historycznie ostatnie zawody obecnie już „Festiwalu Rzeźnickiego). Atmosfera jest najlepsza właśnie dlatego, że to ostatni dzień. Rzeźnicy liżą rany, ale razem z osobami towarzyszącymi tłumnie stawiają się w punkcie serwisowym i mecie dopingując :-) Dla atmosfery (i dla Bieszczad!) polecam. Jak ktoś już wcześniej skomentował, nie jest to asfalt…

    • Atri Z Ziołowym Posmakiem

      Rzeźnik super..ale udział w
      Dolnośląski Festiwal Biegów GórskichLądek-Zdrój, poniewiera bardziej od Rzeźnika :)

    • WarszawskiBiegacz

      Tylko w bieganiu chyba nie chodzi o to, co bardziej poniewiera. Bo dochodzimy do skrajności kiedy wszyscy zaczynają sie licytować, który bieg był trudniejszy.

    • WarszawskiBiegacz

      Ale czepiliście się asfaltu. Są biegi asfaltowe, którym atmosfery mogłoby pozazdrościć większość biegów górskich. Jak chociażby Hajnówka.

  • Pingback: 3 rzeczy których triatloniści mogliby się nauczyć od biegaczy - warszawskibiegacz.pl()