3 największe grzechy biegania z GPS

bieganie z pulsometrem

Jestem wielkim entuzjastą techniki. Bieganie z GPS, szczególnie jak jest wbudowany w zegarek, jest bardzo praktycznym i wygodnym rozwiązaniem. Możemy sobie sprawdzić w domu trasę biegu i zapisać ją na lata. Znamy swoje tempo, od razu wiemy ile przebiegliśmy kilometrów. Nie musimy odmierzać odcinków do interwałów, nie potrzebujemy bieżni. Niby same zalety, ale jak ze wszystkim, nie zawsze pomaga. Nie raz nadmierna ufność i przywiązanie do elektroniki potrafi popsuć najlepszy trening i zrobić z nas niewolnika swojego GPS. A więc jakich błędów nie robić?

1) Nie sugerować się tempem chwilowym!

Osobiście nie rozumiem ludzi, którzy częściej patrzą na swój zegarek niż na trasę, którą biegną. Tempo chwilowe jest obarczone sporym błędem. Może w najnowszych zegarkach jest to błąd mniejszy, ale zawsze. Poza tym biegnąc w złą pogodę, w lesie, odczyt chwilowy jest utrudniony. Dostajemy złe dane i się nimi sugerujemy. I to jest najgorsze. Jeżeli założymy, że biegniemy w jakimś tempie, to nie możemy 10 razy podczas kilometra zmieniać tempa biegu. A tak to wygląda. Zerknięcie na zegarek i trochę wolniej, drugie zerknięcie i trochę szybciej. To nie ma sensu. Ja w ogóle wyłączyłem tę opcję w swoim GPS. Za to niesamowicie pomocny jest pomiar okrążenia. Mam ustawiony Auto Lap na 1km i po kilometrze sprawdzam prędkość. Poza tym mam ustawiony pomiar średni całego biegu. To pozwala mi kontrolować tempo bez zmiany rytmu co 100 metrów i bez gapienia się w zegarek jak w wyrocznię…

garmin_las

2) Bo GPS mi pokazał…

Ile ja razy to słyszałem. Bieg atestowany a po zawodach każdy wymienia się spostrzeżeniami, jaką odległość pokazał jego GPS. Niektórzy wręcz podają nowe życiówki złapane na 10 kilometrze według zegarka. Jeszcze inną kwestią jest biec np. maraton patrząc tylko na pomiar GPS. Biegniemy 42 kilometry, przekonani, że zrobimy życiówkę. I raptem na mecie brakuje nam minuty a zmierzona odległość to 42 km i 800 metrów. I pretensje do całego świata, szukanie tych 600 metrów. Trasa źle zmierzona? Tłum za duży, źle w zakręty wchodziłem? Nie, zwyczajnie GPS wylicza odległość a nie ją mierzy. Nie jest to przyrząd idealny i w instrukcji macie jak byk napisane, +- 2%!

Bezpośrednie przygotowanie startowe

3) Sugerowanie się GPS na bieżni

To już jest komedia, bo nie wiem jak inaczej to nazwać. Idzie ktoś na stadion, piękna bieżnia 400 metrów i ustawia sesję interwałową na podstawie mierzonej odległości z GPS. Zaczyna na starcie i kończy po 390 metrach :) I jeszcze na koniec mówi mi, że bieżnia jest niewymiarowa. Jak powiedział jeden z naszych polityków: „Nie idźcie tą drogą” :) Nie po to macie pięknie zmierzone 400 metrów, żeby sugerować się GPS. Odpalacie stoper i biegacie. Zresztą co może być piękniejszego w bieganiu na bieżni niż łapanie międzyczasów stoperem?

tydzien_0_4

Jakiś mniejszych błędów znalazł bym jeszcze dużo. Ale te trzy to moje absolutne podium :)

More from Bartosz Olszewski

Lozanna 2012 – Galeria

Lozanna 2012. Trochę zdjęć z maratonu. Ale też sporo pięknych zakątków Francji!...
Read More
  • Robert Celiński

    Fajny tekst, wszystko jest prawdą :-) Ja biegam głównie w górach i tutaj wiarygodność pomiaru jest jeszcze mniejsza. GPS traktuję wyłącznie jako rejestrator trasy, bardzo rzadko na niego patrzę. W nawiązaniu do gór, dodałbym jeszcze analizę przewyższeń przy pomocy GPS-a. Pomiar pionowy w tym systemie jest 3 razy mniej dokładny od pomiaru poziomego, w związku z czym skoki wysokości na płaskiej jak stół trasie są absurdalne (90 n.p.m., za chwilę 100). Potem można się chwalić, jaki pagórkowaty maraton się przebiegło, albo że podbiegi robi się na zboczu o nachyleniu 30%, bo tyle pokazał GPS ;-)

    • Łukasz Rosiek

      :)

    • WarszawskiBiegacz

      Rzeczywiście, ja nie biegam po górach, więc o tym nie pomyślałem. W ogóle sam nigdy nawet nie patrzę na ten parametr, bo pokazuje jakieś komiczne wyniki :) Dzięki za pochwałę tekstu :)

  • J.

    „Np. mój odejmuje 2 – 3 sekundy os średniego czasu na kilometr.? – czy to dotyczy FR305 ?

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie. Stary, dobry 305. Zawsze biegnę 2 sekundy szybciej niż rzeczywiście. Poprzedni odejmował 3 sekundy…

  • Kuba

    Mam sprawę trochę nie związaną z tekstem. Chciałem tylko na wstępie zaznaczyć, że wszystkie teksty są na bardzo wysokim poziomie i widać, że wiedza jest duża, żeby nie było, że to jakieś hejty lecą :) Bardzo fajnie wygląda też nowa szata graficzna całej stronki z jednym małym minusem. Może wybrałbyś taki font który ma polskie znaki bo nie wiem czy jedynie mnie denerwują inaczej wyglądające ą ę itp. Poza tym wszystko świetnie i oby tak dalej, pozdrawiam

    • WarszawskiBiegacz

      Żadne hejty, taka uwaga jest bezcenna. Osobiście, na moim kompie, telefonie, tablecie wszystko jesyy ok. Ale rzeczywiście, zauważyłem, że na tablecie Nexus już kompletne kiszka. Zmieniłem czcionkę, ale wydaje mi się, że muszę jeszcze trochę poszperać w kodzie strony, żeby przy każdej aktualizacji nie wracał mi do pierwotnej. Myślę, że w poniedziałek nie będzie już tego problemu. Jeszcze raz dzięki za uwagę. Wszystkie uwag na temat działania bloga mile widziane :)

  • Grzesiek

    Z reguły na maratonie przebiegnięty dystans wychodzi większy niż 42.195, bo biegnąc w tłumie nie zawsze da radę biec najkrótszą drogą. Pamiętam jak pisałeś w podsumowaniu maratonu warszawskiego że sam łapałeś czasy poszczególnych km. Mógłbyś napisać o tym kilka słów? Jest taka opcja w GFR 305, masz zawsze plan biec każdy km w zamierzonym przedziale czasowym?

    • WarszawskiBiegacz

      Hej. Na maratonach różnie biegam. Jak mam pewność dobrze ustawionych chorągiewek (Warszawa, Boston) to wyłączam Auto Lap i klikam okrążenie co 1 km. W innym przypadku Auto Lap mam włączone na 1 km i znam na tyle swój zegarek, że dodaję 2, 3 sekundy do czasu. Staram się trzymać założone tempo na kilometr. A tak w ogóle to patrzę na tempo średnie biegu. Jak mam 3:25 min/km to dodaję 2 sekundy i wiem, że jest jakieś 3:27. Chwilowe w ogóle wyłączam na zawodach.

      PS – ten tłum tak naprawdę nie dodaje nam aż tak dużo dystansu. Porównywałem swoją odległość (biegłem optymalnie, sam) ze znajomymi z czasami ok 4h. Odległości różniły się +- 50, 100 metrów. Jak już pisałem, GPS lubi pokazać więcej.

  • Pingback: warszawskibiegacz.pl 4 największe grzechy biegania z pulsometrem » warszawskibiegacz.pl()

  • Piotr

    A ja dziś testowałem GFr 305 na stadionie i robiłem 3x2km i 2x1km, niestety na moim stadionie zakaz jest biegania po 1 torze i musiałem śmigać po 2, jednak gps na odcinku 400 m pomylił się jedynie 2 m, więc myślę, że spokojnie można biegać tryb interwałowy przy takim wskazaniu, do tego przebiegłem 402 m a nie 398 m. Wiadomo po drugim torze także inaczej gps mierzy. Powiedzcie jakie macie doświadczenia z bieganiem po stadionie. Bo trochę się martwię czy jednak dobrze pokazuje bo dziś spokojnie biegałem sobie kilometrówki po 3:01. Jednak na teście coopera biegnąc po pierwszym torze wskaz był dokładny co do metra :)

    • WarszawskiBiegacz

      No może i w miarę dobrze będzie pokazywał. Ale i tak nigdy bym na bieżni nie robił odcinków z GPS. Uwielbiam strzelać międzyczasy na stoperze, czuję się wtedy jak prawdziwy lekkoatleta :)

    • Bartosz Różański

      Przecież na bieżni są wyznaczone linie na 200, 400, 1000, 3000, 5000 i 10000 m. Czasami nawet 300 i 600 jeśli bieżnię wykorzystują juniorzy. Moim zdaniem nie ma co się przejmować 2 czy 5 metrami. Nawet 10 metrami ;-). W treningu to nie ma znaczenia i tak na końcu zawsze masz zawody.

  • Pingback: warszawskibiegacz.pl 7 grzechów głównych początkującego biagacza » warszawskibiegacz.pl()

  • marcin

    Witam czy mozesz mi powiedziec czy twoj zegarek jest najlepszy na rynku bo wyglada ciekawie

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, trudne pytanie, bo nie miałem wszystkich. Ja już nie mam 305, ukradli mi… Ale 305 był jak nokia 3210, stary, dobry, niezniszczalny i się nie mylił. Żałuję go bardzo. Teraz są na pewno lepsze modele, wszystko to kwestia ceny. Są wygodniejsze, pokazują więcej (nikomu niepotrzebnych) danych.

  • Malwina Krasnodębska

    krotko, zwiezle, na temat- tak jak lubie :)

  • Piotr

    Znam takich co to chcą mieć na telefonie z Endomondo 100% rzeczywistych wyników :) Zegarek Ok ale nic na siłę bo nie warto ryć myśli ‚błędnymi’ danymi.

  • Pingback: Polar V800 - Recenzja - warszawskibiegacz.pl()

  • A bieganie bez patrzenia na zegarek. Ot to. To czysta przyjemność. Rower bez licznika, bieganie bez GPS’a. Polecam.

    • Maciek Żółtowski

      Jezusie, przecież tak się nie da, po prostu się nie da! Nie dalej jak przedwczoraj widziałem post na fejsiku, że „nie ma ktoś pilnie pożyczyć ładowarki do Fenixa 3? Rozładował mi się zegarek a mam czas żeby potrenować” :((((((((
      Co za czasy…. :(

  • Sebastian Borowczyk

    hmmm, co do pkt 1 to sie nie do końca zgodzę… Szczególnie jesli chodzi o bardziej początkujących biegaczy. Tempo chwilowe jest bardzo przydatne, choć trzeba brać poprawkę na jego dokładność. Jednak jeśli ktoś nie czuje jeszcze tempa biegu i ma tendencję do zaczynania za szybko to taki pomiar może uratować trening. Powiedzmy X ma biegać bieg progowy 5km po 4:00. Ma początkowo dużo sił i biegnie lekko, mimo że zaczął po 3:40! Ale dowie się o tym dopiero po pierwszym kilometrze, gdzie już trochę się zarżnie, ale dopiero wtedy odczyta czas pierwszego kilometra. A spojrzenie na chwilowe po 200m od razu zapaliłoby lampkę – za szybko! Nie polecam spoglądania na chwilowe tempo co chwilę, ale dla kontroli – warto!

    • Bartosz Różański

      Taka mała dygresja. Początkujący i biega progowy 5km po 4:00min/km? Przepraszam, ale nie znam takich przypadków.

    • Sebastian Borowczyk

      To, że nie znasz, nie znaczy, że takich nie ma. To raz. Dwa, że jak widać chodziło mi tylko podanie przykładu i tempo rzuciłem jakiekolwiek z kapelusza… :)

    • Bartosz Różański

      Prawda. Są rzeczy o których się filozofom nie śniło ;-) . A propos tematu. Jako początkujący też patrzyłem na chwilowe tempo, ale właśnie ciągła potrzeba zmiany tempa zaczęła mnie wkurzać. Chyba po dwóch zawodach szybko ustawiłem tempo średnie z 1km i szło o wiele lepiej. Poza tym po przebiegnięciu 300 czy 400 m już masz ogląd po średniej czy biegniesz za szybko czy za wolno (akurat na moim zegarku), a w przypadku półmaratonu, maratonu czy nawet 10KM nie powinno mieć takiego znaczenia.

    • Krzysztof Kaliński

      Oj nie do końca, na pierwszych moich zawodach pewnie to tempo chwilowe uratowało mi życie. Wystartowałem, dałem się ponieść i po 300 metrach widzę 4:15, ukończyłem te zawody w czasie 52:×× zawody na 10 km, ale biegnąc z tym tempem (4:15) to pewnie po 2-3 km bieg by się skończył.

    • WarszawskiBiegacz

      No tak, ale po 300 metrach to ja wolę zobaczyć na średnie tempo odcinka i mam dokładniejszy pomier :) I też zawsze około 200-300 metra na to patrzę :)

  • Kamil

    Z tym sugerowaniem się tempem chwilowym to tak i nie.Zwykle GPS początek treningu czy odcinka nam zaniża bo sam musi się rozgrzać więc tutaj na pewno nie warto się sugerować żeby nie przedobrzyć.Szczególnie na interwałach poza bieżnią.Na biegach ciągłych to rzeczywiście nie ma co szaleć bo nawet jeśli początek pobiegniemy trochę za wolno to nie ma problemu.Biegi ciągłe biegam np. na tej samej trasie i zauważyłem, że jak skręcam w pewną uliczkę to GPS gubi się i na jakichś 400m niby biegnę wolniej i wtedy rzeczywiście się nie sugeruję. Natomiast w większości dystansu nowe zegarki pokazują tempo wręcz wzorowo.Myślę, że można to wszystko sobie zweryfikować po treningu patrząc na wykres tempa czy biegliśmy równo.

  • Ł.O.

    O, mam tak samo ustawiony zegarek do biegania – tempo okrążenia, średnie tempo, bez tempa chwilowego :)). MIło wiedzieć, że choć jedną rzecz robię jak najlepsi :).

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, najlepsze dane :)

  • Łukasz

    Ze swojego doświadczenia dodam jeszcze jeden podpunkt.
    W zeszłym roku roku w ramach przygotowań do łamania 3h w maratonie pobiegłem miesiąc wcześniej półmaraton. Już na miejscu okazało się, że zapomniałem zabrać ze sobą zegarka a miałem już zbyt mało czasu żeby zawrócić. Lekko podłamany bo planowałem pobiec w okolicy 1:25-1:24, w końcu stwierdziłem że będę się starał biec na wyczucie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę bo czas jaki uzyskałem na macie to równo 1:22 więc sporo szybciej niż zakładałem:) Jestem pewien że biegnąc z zegarkiem na ręku na pewno nie uzyskałbym takiego czasu. Od tego czasu na zawodach biegam już bez zegarka.
    Nauka na przyszłość – zegarek GPS jest tylko narzędziem, bardzo przydatnym, szczególnie na treningach, ale to wciąż tylko gadżet. To na czym powinniśmy się głownie opierać to nasze własne samopoczucie w trakcie biegu, czyli coś czego żaden sprzęt nam nie pokaże.
    Pozdrawiam
    Łukasz

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, to jest dobre podejście. Ale zanika, umiera śmiercią naturalną :D

  • Krzysztof Król

    przeżyłem dziś taką właśnie sytuację – dwie i pół minuty różnicy na mecie, sprawdzałem miedzyczasy po każdej 10tce i tak się pomyliłem… wychodzi na to że wszystko przedemną :) pozdrawiam biegajacych :)

  • Pingback: Bieganie z pulsometrem - trzy podstawowe błędy początkującego biagacza - warszawskibiegacz.pl()