11. PZU Półmaraton Warszawski – podsumowanie

Półmaraton Warszawski 2016
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl

Za nami 11. PZU Półmaraton Warszawski. Bieg na którego starcie stanęło 12794 biegaczy. Jeden z największych półmaratonów w Europie. I jednocześnie mój 8 z rzędu półmaraton w Stolicy. Przyszedł czas na podsumowanie imprezy, która moim zdaniem, może stać się wizytówką biegową naszego kraju.

1) Expo

Moim zdaniem z roku na rok lepsze. Co prawda na Stadionie Narodowym było więcej miejsca. Targi przed Orlenem na pewno robiły większe wrażenie. Nie porównuję tych targów również do Expo poprzedzających największe imprezy biegowe na świecie. To nie ta liga. Ale targi przed Półmaratonem Warszawskim stale się rozwijają.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

To co mnie cieszy, to fakt, że jest zdecydowanie mniej wyprzedaży przypominających lumpeksy. To nie przypomina już bazaru. Czasem można zobaczyć jakieś nowości. Wypróbować i przetestować jakieś fajne rzeczy. Trochę może mi przeszkadzało to, że stoiska były jakieś małe i mało czytelne. Ale czy to wina targów czy wystawców? Myślę, że tych drugich. Było kilka stoisk doskonale widocznych, które potrafiły zainteresować swoją ofertą. Były też interesujące na które nawet nikt nie spojrzał, bo nic się nie działo i nic nie przyciągało wzroku.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Jeżeli chodzi o odbieranie pakietów. Miło, przyjemnie, szybko. Z tym nigdy nie było problemów. Bardzo miła obsługa. Bogaty pakiet jak za tę cenę i jak za taki bieg (i w ogóle tutaj dla mnie nie ma dyskusji).

Wykłady? Mam mieszane uczucia. Z drugiej strony wszystkim nie dogodzisz, szczególnie biegaczom. Codziennie setki osób zastanawia się jak pobiec dobrze maraton, a jak Marcin Nagórek prowadzi świetny wykład na ten temat to zapełnia raptem pól sali. Z drugiej strony myślę, że te wykłady można jakoś bardziej rozreklamować, zainteresować ludzi, pokazać coś fajnego.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

2) Trasa

Najlepsza jaka do tej pory była. To moje zdanie, oczywiście każdy ma swoje. Ale patrzę na to nie ze swojej perspektywy, ale z perspektywy niemal 13 tys biegaczy. Start w centrum miasta, w bardzo reprezentacyjnym i pięknym miejscu. Przebiegamy Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem, zwiedzamy Stare Miasto, Plac Piłsudskiego i Plac Teatralny. Jest to turystycznie wręcz genialnie zaplanowane. Do tego dochodzą dwa mosty ze znakomitym widokiem. Mijamy Łazienki. I na koniec najlepsza część imprezy. Finisz Alejami Ujazdowskimi. Bardzo szeroki, z dużą ilością kibiców w niesamowicie reprezentacyjnej części Warszawy. Metę widzimy z kilometra co jeszcze dodaje nam sił. Tę prostą niemal wszyscy lecieli jak na skrzydłach.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Nie zgodzę się z opinią, że kręta. Bez przesady, zakręty były szerokie, nie przeszkadzały na pewno w uzyskaniu optymalnego wyniku. Ciągle słyszę, że kogoś zakręt wybijał z rytmu przy prędkości 5:00 min/km. Sorry, ale szczerze nie ma takiej opcji. Bardziej powtarzamy tę opinią za zawodowcami, którzy mówią, że kręta trasa nie pozwoliła im na uzyskanie optymalnego wyniku. Tak, przy prędkościach poniżej 3:00 min/km taki zakręt może kosztować sekundę. Nawet przy moich prędkościach to czy pobiję życiówkę zależy tylko od tego co mam w nogach, głowie i od strategii biegu.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Sporo było opinii, że rok temu była lepsza trasa. Osobiście dla mnie również była lepsza. Ale pod względem reprezentacyjnym i turystycznym, na pewno nie. A ja chcę, żeby jak najwięcej ludzi przyjechało do Warszawy i wystartowało w tym biegu. Dlatego stawiam na trasę z tego roku.

3) Kibice i atmosfera

Z roku na rok jest lepiej. Teraz jeszcze dopisała super pogoda. Są fragmenty trasy naprawdę z bardzo dużą ilością kibiców. Ci z każdym kolejnym rokiem również żywiej dopingują. Po drodze były strefy kibicowania i zespoły. Ja bym jeszcze więcej ich wrzucił na trasę. Wiem, że to nie jest łatwe, ale warto. Niesamowicie zagrzewają do walki.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Na tle zachodnich biegów kibicowanie u nas jeszcze kuleje. I tak Warszawa czy Poznań nie mają na co narzekać, tutaj naprawdę nie jest źle. A świadomość kibicowania i sportu rośnie z roku na rok. Będzie tylko lepiej.

Uwielbiam ten start z odgrywanym „Sen o Warszawie” Czesława Niemena. Ciarki przechodzą. Uwielbiam tę atmosferę tłumu, tych kibiców, mijane ulice. To ponad 10 tys. Ludzi, to czuć, to jest niesamowita atmosfera. Do tego ta pogoda, po biegu biegacze opanowali całe centrum Warszawy. Super!

4) Zabezpieczenie trasy

Imprezy Fundacji „Maraton Warszawski” zawsze słynęły ze świetnego zabezpieczenie trasy i w tym temacie nic się nie zmieniło. Na 21 kilometrach oczywiście zdarzy się, że ktoś nam wyjdzie pod nogi bo gapi się w telefon, albo gdzieś niesamowicie spieszy. Ale samo zabezpieczenie, obsługa, pomoc medyczna punkty odżywiania. Nie mam uwag.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

5) #BiegamDobrze

Półmaraton Warszawski zaraz po Maratonie Warszawskim 2015 był drugim biegiem, podczas którego organizowana była akcja #BiegamDobrze. Znakomity pomysł i zebrane do tej pory 300 tys. zł! Akcja wypaliła, rozwija się i myślę, że z roku na rok będzie większa. W tym roku wzięło w niej udział 709 uczestników. Co prawda dalej jest to zaledwie jakieś 6% całości (nie potrafię tego zrozumieć), ale trzymam kciuki, żeby imprezy organizowane w Warszawie kojarzyły się przeciętnemu mieszkańcowi nie tylko z blokowaniem ulic ale również z pomocą dla fundacji charytatywnych, jaką taki bieg oferuje.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

6) Start/Meta

Ok, było pełno miodu, teraz łyżka dziegciu. Osobiście do startu nic nie mam, było kilka uwag dotyczących ilości miejsca, żeby dostać się do swojej strefy. Rzeczywiście mogło to nie być najprostsze i panował spory tłok. Na pewno da się to lepiej zorganizować.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Natomiast niestety olbrzymim minusem była strefa mety. Wąska, krótka i szybko zakręcająca o 180 stopni. Zupełnie się nie sprawdziła i biegacze przybiegający w okolicy 2 godzin dosłownie stali kilkanaście minut w potwornym ścisku i korku. Czekali aż dostaną się do jakiejś wody i w końcu opuszczą ten zagrodzony barierkami obszar. W koło kibice, którzy kompletnie się zablokowali przechodząc obok linii mety. Chwilami wyglądało to wręcz groźnie. Nie ma co dużo gadać, była to źle przygotowana i zarządzana strefa mety.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

Poprosiłem o odniesienie się do tej sytuacji Dyrektora biegu, Pana Marka Troninę. Moim zdaniem bardzo merytorycznie komentuje on to co zaszło i dlaczego zaszło. To fragment zwyczajnej mailowej rozmowy a nie jakieś oświadczenie prasowe. Ale moim zdaniem dzięki temu dużo lepiej odzwierciedla źródło zaistniałego problemu. Zresztą pozostawiam to Waszej ocenie:

Z naszego punktu widzenia to jest tak, że my zawsze uważamy, że lepsze jest wrogiem dobrego. Dlatego jak pewnie zauważyłeś z każdą kolejną imprezą staramy się podnosić poprzeczkę. To oczywiście dotyczy również trasy, jak i lokalizacji startu/mety. Po zeszłorocznym (wymuszonym) umieszczeniu mety na Moliera zauważyliśmy, że taka lokalizacja w sercu miasta jest o wiele fajniejsza niż na wielkim, pustym parkingu pod Stadionem. To zresztą były też opinie biegaczy. Postanowiliśmy więc poszukać takiego miejsca, które by dawało ten niepowtarzalny klimat serca miasta. Za wiele takich miejsc nie ma w Warszawie, oczywiście jeśli wziąć pod uwagę ograniczone możliwości poprowadzenia trasy i wiążące się z tym niekończące się negocjacje z miastem. Plac +++ wydał nam się (i podtrzymuję to zdanie także dziś) fenomenalnym miejscem. I myślę, że finisz Alejami Ujazdowskimi, gdy metę widzisz przez cały ostatni kilometr, to niezapomniana sprawa. I oczywiście w niczym nie zmienia to faktu, że było ciasno. Nasza wina. Ale wynikło to z chęci zrobienia znów czegoś ekstra, niezwykłego, inaczej niż dotąd. W mojej opinii to była najfajniejsza trasa PW w historii. Belwederska Belwederską, ale jeśli wziąć pod uwagę widokowość całej trasy to dla mnie to był nr 1 ze wszystkich 11 edycji. A tłok – zapewne do uniknięcia – był niestety kosztem, jaki wszyscy ponieśliśmy. Można go było uniknąć? Zapewne tak. Ale to było dla nas kompletnie nowe miejsce i źle oceniliśmy przepustowość „zamecia”. Do poprawy. Pomyślimy co z tym zrobić. Ale chciałbym, żeby wszyscy mieli jasność, że ta sytuacja nie była efektem naszego niechlujstwa tylko wręcz przeciwnie – chęci dania biegaczom czegoś jeszcze fajniejszego niż dotąd. Prawie się udało. Ale kto nie próbuje ten nie robi błędów.

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

7) Podsumowanie

To była znakomita impreza i już nie mogę doczekać się 12 edycji. Mam nadzieję, że jeszcze większej, jeszcze ciekawszej i już bez problemów na linii mety. A czekając na dwunasty półmaraton na pewno zweryfikuję atrakcje jakie zaoferuje nam w tym roku Maraton Warszawski. Czy to jako kibic czy zawodnik. Nie może mnie tam zabraknąć. I Was też!

(c) Wszelkie prawa zastrzeżone, fot: www.sportografia.pl
(c) Wszelkie prawa zastrzeżone,
fot: www.sportografia.pl

PS – Dziękuję Fundacji „Maraton Warszawski” za udostępnienie zdjęć Sportografia.pl, czyli mojej ulubionej pary fotografów sportowych :) Jednocześnie przypominam, że są one chronione prawami autorskimi i nie można ich wykorzystywać do celów prywatnych bez zgody autorów.

More from Bartosz Olszewski

On The Run – relacja

W ogóle miało mnie tam nie być. Reklamowałem ten bieg na blogu,...
Read More