10 typów biegacza. Którym jesteś?

typy biegaczy
Processed with Snapseed.

Pisząc to zakładałem, że każdy biegacz, niezależnie od typu, ma dystans do siebie. Dlatego nie obrażajcie się, jak znajdziecie siebie nie tam gdzie byście chcieli. To tekst humorystyczny. Zaczynamy, bez zbędnego wstępu.

  1. Biegacz endorfinka
    Bardzo popularny typ biegacza. Cały czas jest wesoły, cały czas uśmiechnięty. Śmieje się, gestykuluje, podskakuje, ciągle mówi i wszędzie go pełno. Zachowuje się jakby miał ADHD. Przeważnie jest kolorowo ubrany. Nic go nie zniechęca. Pogoda jest bez różnicy. Całe życie prywatne nie wpływa na jego humor podczas biegu. Często im zazdroszczę, często podejrzewam, że jednak muszą coś wciągać. Jakby nie było, są nieszkodliwi. Robią dobrą robotę dla biegania. Wciągają w to innych, zarażają pasją. Dają się lubić.
  2. Biegacz analityk
    Bez zegarka się nie rusza. GPS, pulsometr, czujniki w bucie i w pasku na klacie. Później zrzut danych na kompa, analiza, wykresy, statystyki. Kochają oglądać te wszystkie słupki, prędkości, pulsy, zakwaszenie. Na tej podstawie wyciągają wnioski na następne treningi i następne i następne. Przeważnie po kilku latach orientują się, że bez tego wszystkiego biegaliby tak samo. Ale oni żyją tą analizą. I bardzo fajnie. Przynajmniej mają pasję. Osobiście uważam, że to fajni biegacze dopóki nie przedstawiają mi kilkunastu wykresów i nie pytają się co sądzę ;)
  3. Biegacz „twardziel”
    O tych to nie trawię. To biegacz, który szuka wyzwań. A szuka ich tylko po to, żeby pokazać światu, jaki jest twardy. Więc ciągle będzie pisał, że nie ma złej pogody, że trzeba się hartować, że trzeba być twardym nie miękkim, że on niczego się nie boi i żaden trening mu nie straszny. Zawsze znajdzie coś w czym był lepszy. Pod Twoim zdjęciem skomentuje, że ma większy puls maksymalny, że on biegał ma większym mrozie, że bieganie w Egipcie to była bułka z masłem. Po Twoim długim wybieganiu powie, że dla niego to rozgrzewka, bo on w weekend robi +50 km. Kiedy napiszesz, że zrobiłeś 6 interwałów, on napisze o 10 odcinkach. Kiedy wejdziesz do sauny na 10 minut, on napisze, że spokojnie siedzi 30 minut. I tak bez końca. Musi sobie coś udowadniać, jednak zapomina, że jedyna rywalizacja w bieganiu ma miejsce na zawodach. Ale ona jest dużo trudniejsza niż wszystko czego dokonał biegacz „twardziel”.
  4. Biegacz życiówka
    Z tych wszystkich typów do tego chyba mi najbliżej. Biegacz życiówka biega bo chce być szybszy. Chce z kimś wygrać, osiągnąć założony cel, pobiec szybciej niż ostatnio. Czasem bywa nieznośny, szczególnie jak mu nie wychodzi. Wtedy pozabijałby wszystkich biegaczy endorfinki. Jest zdeterminowany, ale chwilami ma dość treningów, ponieważ jego żywiołem są zawody. Biegacz życiówka często na 30 minut przed treningiem wygląda jakby szedł do znienawidzonej pracy.
  5. Biegacz gaduła
    To jest dopiero hit! Biegacz gaduła myśli, że interesuje Cię wszystko co ma Ci do powiedzenia. I tak spotyka Cię prywatnie i zaczyna opowiadać całą biegową historię swojego życia. O startach, kontuzjach (o tak, najbardziej lubią mówić o kontuzjach), celach, treningu. I tak idzie obok Ciebie, a Ty milczysz, kiwasz głową i zero reakcji, gadają dalej. Bez końca. Jak katarynka. Nie mają pytań. Zwyczajnie chcą Ci opowiedzieć swoją historię. Są nieszkodliwi ale strasznie upierdliwi.
  6. Biegacz mądrala
    Tych też nie lubię. A w połączeniu z biegaczem „twardzielem” to już w ogóle dramat. Przeważnie przeczytali jedną książkę o bieganiu i już wiedzą o nim wszystko. Nie potrafią zrozumieć jak złożony jest to sport. Mają klapki na oczach i niewyobrażalną wręcz chęć mówienia Ci co robisz źle, bo oni przeczytali inaczej. Nie starają się wymieniać poglądów, dyskutować, oznajmiają tylko, że robisz coś źle. Niesamowite jest to, że oni robię wszystko dobrze ale praktycznie nigdy nie są dobrymi biegaczami. Zwyczajnie tylko „dobrze” trenują.
  7. Biegacz samotnik
    Bardzo ich lubię. Nie szukają poklasku. Nie jest ich wszędzie pełno. Wychodzą spokojnie z domu i idą biegać. W ciszy, spokoju. Robią to dla siebie. Jest to dla nich sposób spędzania wolnego czasu, rozładowania stresu lub zwyczajnie dbania o własną kondycję. W kontakcie okazuje się, że są bardzo pozytywni. Można z nimi porozmawiać nie tylko o bieganiu ale również o tysiącu innych rzeczy. Może dlatego, że odzywają się tak rzadko, to kiedy już to zrobią, mówią bardzo ciekawe rzeczy.
  8. Biegacz ultras
    Idzie zrobić 5 km w koło osiedla, po chodniku. Na nogach ma buty trailowe. Plecak, kamizelkę, bidon w ręku. Obstawiam, że może też mieć nadajnik GPS w razie zaginięcia gdzieś między blokami. Zawsze gotowy na wszystko i przygotowany na najgorsze warunki. Tzw. miejski ultras. Druga grupa to biegacze, którzy idą sobie pobiegać np. 80 km. Tak zwyczajnie. Nie są oni raczej jakimiś dobrymi biegaczami, więc nie robią tego dla wyników. Po drodze zje powiększony w McDonaldzie albo opierdzieli pół kilo słoniny. Serio, to nie jest normalne ;) Obie te grupy są dla mnie dziwne. Ale tych drugich nigdy nie rozgryzę.
  9. Biegacz modniś
    Drepcze sobie w miejscach gdzie można spotkać najwięcej biegaczy. Zawsze będzie też na zawodach, szczególnie tych z największą frekwencją. Zawsze ma wszystko z najnowszych kolekcji. Nowe, piękne buty. Super ciuchy z kosmicznymi technologiami. A przy tym to wszystko nigdy nie nosi na sobie śladów użytkowania. Na ręku najnowszy model zegarka biegowego. Na bicepsie etui a w środku najnowszy smartphone. Słuchawki w uszach. Okulary przeciwsłoneczne. Jednych nie znoszę, drugich lubię. Biegaczy tych można podzielić na dwie grupy. Jedna zwyczajnie lubi dobrze wyglądać, stać ich na to, wiec czemu nie? Przynajmniej napędzają gospodarkę. Druga ma na sobie to wszystko, żeby pokazać, jacy są wspaniali. Tych nie lubię. Ale i tak są lepsi niż biegacz „mądrala” ;)
  10. Biegacz z innej planety
    To jest kategoria specjalna. Widzisz takiego i nie wiesz co powiedzieć. To biegacz, który w środku lata potrafi wyskoczyć ubrany cały w bieliznę termiczną. I tylko w nią! To biegacz który założy kolce biegając po bieżni w tempie 5:30 min/km. Będzie biegał z głośnikiem w ręku, przebieżki robił z przyczepionym spadochronem a w środku zimy można go spotkać jak biegnie na bosaka po lesie (słyszałem o bieganiu naturalnym, ale dla mnie to jest z innej planety). Przeważnie są zupełnie nieszkodliwi. Ale nie sposób nie zadać sobie pytanie, dlaczego tak? No cóż, nie ma na to odpowiedzi. Przynajmniej dzięki biegaczom z innej planety możemy czasem się uśmiechnąć ;)

To tyle. Możecie się teraz przyznać, jakimi Wy jesteście biegaczami. Ja swój sekret zdradzę w najbliższym wpisie.

More from Bartosz Olszewski

Triatlon Przechlewo – na pewno będę chciał to powtórzyć!

Pierwszą część relacji zakończyliśmy w chwili rozpoczęcia zawodów. Stałem z Kasią w...
Read More
  • Maciek Żółtowski

    Obawiam się, że z typu numer 1 stałem się typem numer 4, i nie bardzo wiem jak do numeru 1 wrócić :(

    • WarszawskiBiegacz

      Połącz te dwie cechy ;)

  • tomyek

    Myślę, że kompilacją biegacza życiówki, samotnika i mądrali – choć raczej staram się nie narzucać komuś swojego zdania, co nie zmienia faktu że wiem wszystko najlepiej :) Pracuję nad sobą.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, mega plus za szczerość! :)

  • hannah

    Ja bylam endorfinka, zyciòwka, mardala a teraz jestem biegaczem samotnikiem.

  • Marcin

    Biegacz analityk, biegacz życiówka i biegacz samotnik. Uwielbiam analizować każdy swój bieg, na każdych zawodach daje z siebie wszystko a i nie lubię jak ktoś mi przeszkadza w treningach, robię to dla siebie nie na pokaz :)

  • Kamil

    Samotnik i życiówka.Od zawsze.Mam nadzieję, że za kilkanaście lat endorfinka.Gorzej jak endorfinka miesza się z modnisiem.Jeśli dojdzie do tego mądrala to już wychodzę z siebie.Najgorsze jest takie połączenie.

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, to już jest połączenia które doprowadza do szału biegacza samotnika :)

  • Rusia

    Coś w tym jest ;d wydaje mi się, ze brakuje biegacza, który zawsze po starcie powie „to nie był mój dzień” albo „dzisiaj to tak treningowi startowałem” 😂

    • Maciek Żółtowski

      To biegacz życiówka, kiedy nie ma życiówki :D

    • WarszawskiBiegacz

      Racja, zapomniałem o biegaczu marudzie :)

  • Kiedyś samotnik analityk, teraz tylko samotnik :P

  • Łączę w sobie kilka typów z nich :D Najbliżej mi do biegacza-życiówki i biegacza-gaduły (współczuję moim znajomym).

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, przynajmniej zdajesz sobie sprawę, że czasem pewnie mają dość :D

  • Aurelia

    Ja jestem połączeniem samotnika z endorfinką – zazwyczaj samotnik, ale jak mi się trafi raz na ruski rok towarzysz do biegu, to robię się endorfinką ;)

    • WarszawskiBiegacz

      A powiem Ci, że to częste u samotników :)

  • Jak to mówiła żaba w kawale… przeciez sie nei rozerwe :)

  • Agata Filipowska

    Ja to mieszanka zyciówki i samotnika. :)

  • Maciej Kaniewski

    Różnie. Na początku endorfinka-samotnik, a teraz już tylko to drugie. Dałem sobie spokój z przekonywaniem wszystkich na około, że muszą iść koniecznie dzisiaj pobiegać :) Z drugiej strony, jak za długo jestem bez „życiówki” to się robię mały analityk ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Ja to się robię wtedy „mały nerwus” :D

  • janusz88

    Twardziel-Samotnik bez chwalenia i konkurowania ;)

  • Samotnik-życiówka. Ale brak mojego prawdziwego typu. Biegacz żarłok – nigdy nie jest zły po nieudanym treningu, bo wie, że może i to celu go nie przybliżył, ale przynajmniej może sobie zjeść pół pizzy i lody czekoladowe.

    • WarszawskiBiegacz

      Kurde, to mój typ. Tylko nie czekoladowe. No chyba, że z Baśniowej Ulicy. Wtedy obowiązkowo :)

  • piotr

    Biegacz Obserwator to kolejny typ. Bezbłędnie klasyfikuje każdego biegacza znajdującego się w zasięgu wzroku. Nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że robi to z dystansem, dowcipnie, i bez złośliwości (jak powyżej).

    Ja bywam samotnikiem-umiarkowanym analitykiem stadionowym. Z GPS-em nie rozstaję się nawet na bieżni. Nie dlatego, że nie wiem, jakim błędem obarczony jest taki pomiar, tylko dlatego, że taka dokładność mi wystarcza, a przy tym nie muszę myśleć o łapaniu międzyczasów.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, dzięki. A co do obserwatora. Zdarza mi się, że biegam po Agrykoli a ktoś stoi w ukryciu i strzela mi międzyczasy :D Nie wiem po co, może weryfikuje potem z wpisami na blogu :)

  • Agata

    Typowy ze mnie samotnik 😂 W punkt 👌😆

  • justyna

    Życiówka (na miarę moich skromnych możliwości oczywiście) i samotnik :)

  • Teraz to typowy samotnik… na wsi nie ma biegaczy

  • Liso

    Biegacz- słomiany zapalnik- to kolejny typ :D
    Słomiany zapalnik to biegacz, który przed treningiem chłonie wiedzę o bieganiu, czyta artykuły i w początkowym okresie biega tylko teoretycznie. W praktyce ciągle coś mu ciągle przeszkadza w pójściu na trening. Kiedy wreszcie zdecyduje się na trening odkrywa, że bieganie nie jest takie jak w przeczytanych książkach. Mimo to ochoczo wybiera się na trening i wynik poniżej zakładanej obarcza niedostatkiem wiedzy. Czyta więc dalej, zbiera się na kolejne treningi i następuje klapa. To nie tak miało być. Po miesiącu miałem osiągnąć inny wynik. To chyba nie ma sensu… i wygrywa mięciutka kanapa. Oczywiście za kilka miesięcy nastąpi kolejny epizod słomianego zapału. Być może dłuższy, być może krótszy, ale na pewno skończy się kocykiem i filmem, a nie regularnym długotrwałym treningiem :)

  • Legionowo

    Jestem biegacz – Wszystko Jedno – bez znaczenia jaki dystans biegam i jakim tempem, ważne aby trochę się rozruszać. Oczywiście zależy mi na dobrych wynikach ale za bardzo na nie nie mam wpływu. Od dwudziestu lat mam te same wyniki na określonych dystansach.

    • WarszawskiBiegacz

      Oj nie, z jednym się nie zgodzę. Masz olbrzymi wpływ ma swoje wyniki. Myślę, że to kwestia analizy, zmiany treningu itd. No i musisz uwierzyć, że możesz się poprawiać. Jak zależy Ci na lepszych wynikach to kombinuj, na pewno da się to zrobić.

  • Pawel Jakubas

    Gaduła i mądrala czasami z innej planety… Najgorsze co może być! Wybaczcie mi, staram się to ukryć.
    A tak naprawdę: życiówka.

    • WarszawskiBiegacz

      O matko jaka mieszanka :D :D :D

  • Pingback: Ze Źródeł #103 » kubaosinski.eu()

  • Piotrek

    Połączenie 4 i 7, hehe

  • Adam

    No to jest naprawdę super wpis! Dobra analiza – myslę, że wiekszość biegaczy ‚nosi znamiona’ kilku typów. Jak w życiu. Pozdro.

  • Sara

    „Zyciowka” ,trochę „samotnik” lubię biegać wsrod biegaczy ale trening robić sama ;) no i trochę „maruda” czasem przed treningiem lubię sobie po prostu pomarudzic ze wieje, że mokro itp. :D

  • korunner

    Samotnik/analityk w stosunku 70/30 ;)

  • Artur Żeliszczak

    4 i częściowo 6 (stety lub nie) choć książka „Sztuka szybszego biegania” – autorem Julian Goater jest skarbnicą wiedzy:)

    • WarszawskiBiegacz

      Tak, to znakomita książka. Według mnie to największe zaskoczenia na plus, z jakim miałem do czynienia wśród książek biegowych.

  • Pingback: Biegacz maruda - 11 i najgorszy typ biegacza - warszawskibiegacz.pl()

  • Grzesiek Wesołowski

    U mnie 4 no i chyba troszeczkę 5 ;) Podczas czytania 8 i 10 głośno się śmiałem :)

  • BartekJ

    Super analiza. Ja jestem życiówka z ciągotami do ultrasa 2 typu. Tylko, że to się nijak nie da pogodzić. Życiówka bierze górę. Gdyby zebranie całego tygodniowego kilometrażu w 1 weekendowy trening dawało dobre rezultaty, to byłbym biegaczem szczęśliwym i spełnionym.