10 pytań o bieganie, których nie mogę już słuchać

10 pytań o bieganie

Jestem raczej cierpliwą osobą. Mogę długo rozmawiać o bieganiu. Ale są granice. Bieganie nie jest całym moim życiem. Dlatego wybaczcie, ale nie jestem fanem słuchania na każdym kroku historii o bieganiu, biegach, kontuzjach. Sam też staram się unikać tematów biegowych w miejscach gdzie mało to kogo obchodzi. Ale rzadko mi się to udaje. Zawsze ktoś pociągnie temat i koniec. Zaczyna się festiwal odpowiadania na pytania. Jednych to w ogóle nie interesuje, drudzy słyszą to po raz dziesiąty a ja odpowiadam na te same pytanie po raz setny. Już się z tym pogodziłem. Jest jednak kilka pytań, na które czasami już nie mam siły odpowiadać:

1) Chyba nie biegasz jak jest tak zimno? Chyba nie biegasz jak jest tak gorąco? Chyba nie biegasz jak tak pada?

Do jasnej cholery, biegam! Biegam zawsze. Jak pada, jak jest zimno, jak mamy mega upały, świeci słońce czy wieje orkan. Pewnie biegałbym też podczas trzęsienia ziemi. Biegam cały rok, na okrągło. Dla chcącego nic trudnego! Jeżeli pogoda decydowałaby o tym, czy trenuje czy nie, to pewnie w ogóle bym olał treningi. Zawsze można powiedzieć, że coś z pogodą nie podpasuje i poleżeć w domu.

2) Ty to chyba możesz sobie jeść co i ile chcesz?

Nie, nie mogę. Jakbym jadł wszystko na co mam ochotę i kiedy mam ochotę to ledwo wstawałbym od biurka w pracy. Niestety, tak to nie działa. Powiem więcej, trzymanie wagi jest dla mnie największym wyzwaniem w przygotowaniach do startów. Dla mnie zjedzenie całego ciasta (całego!) to jak dla Ciebie zjedzenie zupy. Tylko po zupie raczej dupa nie rośnie :) No i wyobraźcie sobie, że dostaje takie pytanie, jak akurat jestem trzeci dzień na diecie białkowej przed zawodami. Wybuch złości gwarantowany :)

3) Skąd Ty na to wszystko bierzesz czas?

Nie mam siły już na to odpowiadać. Mam czarodziejską różdżkę i sobie codziennie generuje dodatkowe parę godzin…

4) Jakbyś biegał od małego to miałbyś szansę na Igrzyska Olimpijskie?

Nie wiem, nie znoszę gdybać. W ogóle się nad tym nie zastanawiam. Może tak, może nie. Może bym złapał kontuzję i teraz w ogóle nie biegał. Jak już mówiłem, nie będę gdybał.

5) Na ile kilometrów biegniesz jutro ten maraton?

Ok., nie wymagam od każdego, żeby wiedział ile km ma maraton. Ale bieg na 10 km, 20 km to nie są maratony. Maraton ma zawsze 42.195 km, inne biegi nie są maratonami! Jak słyszę, że ktoś biegł w maratonie 11 listopada w Warszawie to mi się nóż w kieszeni otwiera. Nie dlatego, że nie doceniam biegów na 10 km, w żadnym wypadku. Zwyczajnie nie podoba mi się jak obecnie deprecjonowane jest słowo „maraton”.

6) Który byłeś w tym maratonie w Warszawie? / Siódmy. / Dlaczego nie wygrałeś?

Aaaaaa, człowiek przychodzi uradowany. Życiówka, siódme miejsce i taki pojazd :)

7) Nie będziesz miał problemu ze stawami?

Zapewniam Cię, że na pewno mniejsze niż Ty, jeżeli dalej będziesz dźwigał ze sobą 30 kilo zbędnego tłuszczu… Nie wiem skąd to przeświadczenie. Wszyscy biegacze, których znam i są w starszym wieku teraz bez problemu sobie biegają i prowadzą aktywny tryb życia. No chyba, że wybrali tryb kanapowca.

8) Jaką prędkością biegłeś?

Tutaj nie jest problemem pytanie, problemem jest porozumienie się. Mówię 3:30 i dostaję pytanie, a ile to na godzinę? Eeee, nie wiem… :)

9) Co myślisz o tym wykresie pulsu?

Nie no, piękny. Zależnie od programu są ładne, ładniejsze i nawet piękne. Kolorowe, z dodatkowymi polami do analizy. No cud miód. Tylko co na tej podstawie można innego powiedzieć? Przeważnie mówię „ładne górki” albo „płaski, to dobrze”, albo rośnie, tzn. że zwiększałeś tempo :) Nie no, bez jaj, możecie sobie tymi wykresami wytapetować pokój, ale bez całej wiedzy o Tobie i Twoich treningach praktycznie nie ma opcji nic rzeczowego na ich temat powiedzieć.

10) Jak Ty to robisz, że biegasz tak szybko.

Cokolwiek nie powiem i tak wyjdzie, że mam talent. Więc przestałem się produkować :)


 

I na koniec jeszcze jedno. Już bardziej na poważnie. Przed startem w Rimini wszyscy 100 razy mnie pytali czy wygram i ilu będzie czarnych. Pierwszego pytanie nie znoszę bo wynik nie zależy tylko od mojego biegu. Mogę odpowiedzieć na pytanie, czy zamierzam biec na życiówkę itd. ale skąd mam wiedzieć czy wygram? Jakbym wiedział to bym sobie wydrukował dyplom przed biegiem i poprosił o przysłanie nagród pocztą… A druga rzecz to te pytanie o zawodników z Afryki. „Będą czarni?”, „Ile będzie czarnych?” Jakby to kolor skóry biegał. Wszyscy myślą, że wystarczy urodzić się w Kenii i z automatu robisz czasy poniżej 2:10 w maratonie. Tak nie jest. Oni ciężko pracują i zasługują na wygrane.

I tyle. Podobnych pytań dostaję mnóstwo. Zawsze z uśmiechem, spokojnie i rzeczowo na nie odpowiadam. Ale w środku czasem się gotuję. Pewnie wyglądam wtedy jak prezenterka w telewizji, która niezależnie od sytuacji, zawsze uśmiecha się od ucha do ucha :)

PS – Jak prowadzę treningi to wszystkie pytania są dopuszczalne. W końcu wtedy jestem tam dla Was, Wy chcecie się czegoś dowiedzieć, a nie raz dopiero zaczynacie. Wtedy nie ma złych pytań, co najwyżej są tylko słabe odpowiedzi :)

More from Bartosz Olszewski

Pierwszy maraton – bieg wyjątkowy

Każdy bieg, każde pokonanie samego siebie, zmierzenie się z dystansem, to coś...
Read More
  • Łukasz

    Bartku ja mam troszkę inne pytanie do Ciebie. Słyszałeś może o Maratonie Lubelskim? Fajnie byłoby zobaczyć Cię u nas w akcji. Co Ty na to? ;) wczorajszy zwycięzca nabiegał 2:40. Jako ciekawostkę dodam, że rozgrzewkę prowadził Yared. Szkoda, że nie pobiegł. Nasz maraton uważany jest za jeden z najcięższych maratonów ulicznych w Polsce ze względu na liczne podbiegi więc wydaje mi się, że jest to ciekawa propozycja dla Ciebie ;)

    PS. Jakiś czas temu pytałem się czy napiszesz artykuł o tym jakie ćwiczenia wykonujesz na siłowni. Kiedy możemy się tego wpisu spodziewać?
    Pozdrawiam!

    • Guest

      Mała poprawka, zwycięzca uzyskał czas 2:40:58.

    • WarszawskiBiegacz

      Biegłem z nim razem Maraton Warszawski. Dobry zawodnik, bardzo długo z nami biegł, chyba zrobił dużo lepszy wynik. Ale Warszawa jest łatwiejsza niż Lublin.

    • WarszawskiBiegacz

      Hej, co do Lublina to nawet myślę o takim starcie. Ale to zależy od wielu rzeczy. W tym roku już byłem zbyt zmęczony, potrzebowałem przerwy. Zobaczymy jak to będzie za rok, trudno już teraz planować tak dokładnie.

      A co do siły to ciągle przekładam i przekładam. Nie chce nic obiecywać, ale 2, 3 tygodnie i powinno być.

  • Daniel

    A możesz pożyczyć wspomnianą różdzkę? :)))) Uważaj, od uśmiechania się można nadwyrężyć mięśnie twarzy;) Ja i tak jestem pozytywnie zaskoczony że ten blog nieprzeżył jeszcze najazdu troli.

    • WarszawskiBiegacz

      Oj, ja również :) A różdżka jest tylko moja, nie oddam :)

  • Sebastian

    W kontekście stawów ja bym jeszcze dodał: biegasz po betonie/asfalcie i jeszcze nie jeździsz na wózku inwalidzkim? Jak to? :)

    • WarszawskiBiegacz

      Bo chodzę o kulach :)

  • No właśnie, czemu nie wygrałeś w tej Warszawie :P

    • WarszawskiBiegacz

      Za mało piłem :D

  • Alicja

    Hahaha, uśmiałam się stokrotnie. Cóż, ludzie są pewnie ciekawi tego „tajemniczego” świata biegaczy, którego jesteś przedstawicielem. PS: mnie ostatnio ktoś zapytał które miejsce zajęłam i na odpowiedź, że 8765 wywalił oczy ze zdziwienia. Szybko dodałam, że zawsze jak startuje to mam nadzieję że wygram, a co;)

    • WarszawskiBiegacz

      Zderzenie dwóch światów :)

  • Waldek

    No cóż Bartek, trochę „płacisz” za swoją popularność. Niestety większość ludu to laicy w kwestii biegania. Przeciętny człowiek z z lekkiej atletyki zna jedynie Usaina Bolta i wie że biega na 100m. Na przykład już taki Wilson Kipsang to dla nich jeden z czarnych. Nie masz więc co się dziwić, że takie pytania dostajesz.

    Ponadto zmartwię Cię, że na takich ludziach Twoja życiówka nie robi żadnego wrażenia. Bo co to jest 2:26 skoro rekord świata jest 2:03. :)

    • WarszawskiBiegacz

      Wiem, że nie robi. Nie musi, nie oczekuje tego. Zresztą na mnie też nie robi, poważnie. Jeszcze mam dużo sobie do udowodnienia :)

  • Darek Derek

    Wkurzony Bartek……bezcenne! ;-) :-) :-) :-) :-)
    Stary, każdy kiedyś zaczynał i chciał wejść w Krąg Biegaczy. Wybacz im. Przygotuj sobie jakieś „milusińskie” odpowiedzi. Oni chcą tylko zagaijć rozmowe z mistrzem, który jest w ich zasięgu. Sam kiedyś zawracałem dupe byłemu olimpijczykowi, czy też Arturowi Kurkowi i Marcinowi Świercowi. Teraz jesteśmy serdecznymi kumplami.
    ps. też się wkurzali na mnie :-) :-) :-)

    • WarszawskiBiegacz

      Hej, ale przecież ja zawsze miło odpowiadam :)

  • Artur

    Taka mała pomoc odnośnie pytania nr 8, wystarczy policzyć coś takiego: 3600/(60*minuta+sekunda) np. tempo 3:30/km daje nam 3600/(60*3+30) = 17,14 km/h :)

    • Paweł

      Artur chyba nie przypuszczasz, że Bartek nie wie jak przeliczyć min/km na km/h :) „Tutaj nie jest problemem pytanie, problemem jest porozumienie się”

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, no tak, samo się liczy :)

  • akaen

    Jak jechałem na maraton do Berlina to znajomy się mnie pytał czy wygram i czy dostanę za to jakąś kasę. A ja jechałem atakować 4h ;-) Ale miałem ubaw!

    • WarszawskiBiegacz

      No i nie wygrałeś z tymi 4h? :)

  • Adam

    Denerwujące pytanie numer 11: ‚Startowałeś w maratonie? No i jak – dobiegłeś?’ Niebiegającym wydaje się, że maksimum wyczynu to bieg ukończyć.

    I rzeczywiście, potwierdzam pyt. 3 oraz komentarze w stylu: ‚Zazdroszczę ci, że ty to masz czas sobie pobiegać’ No tak, mam, bo nie spędzam 3-6 godzin dziennie przed telewizorem, bo nie przesiaduje u mamusi każde popoludnie i weekend, itp.

    Potwierdzam pyt. 7 – bardzo czesta sprawa. I doskonala i chyba jedyna mozliwa odpowiedz Bartka – znamienne, że ludzie nie zauważają swoich ogromnych brzuchów i obciążenia – 24h na dobę- na ich stawy.

    Zawsze tez twierdzę, że tego typu pytanią wynikają z niskiej kultury fizycznej w naszym kraju – pomimo pozytywnych zmian ostatnio. Jeżeli ty robisz na treningu ważną jednostke, a co chwila ktoś w lesie lub na ścieżce pyta cię o godzinę, drogę gdzieś tam to jest właśnie niska kultura fizyczna. Obserwuję nowych ludzi na siłowni, którzy są jak dzieci we mgle bo przeżywszy 30, 40, 50 lat nie mają pojęcia o podstawowym sprzęcie do ćwiczeń fizycznych. Gdzie byli przez te 40 lat? Czy mieli lekję WF czy ich rodzice przezornie wypisali ich pociechę z lekcji bo się dziecko spoci, i, o zgrozo! będzie miało zakwasy. Poza tym WF jest taki zwierzęcy, niehigieniczny – człowiek wydala pot, niemiło to pachnie. Brrrr!

    • WarszawskiBiegacz

      Z tym WF to rzeczywiście jest problem. I jak na to patrzę to jest co raz gorzej. Niestety kultura fizyczna jest przekazywana z ojca na syna i jak rodzice uważają, ze to bez sensu, to kończy się tak, jak teraz. Wszyscy tylko latają ze zwolnieniami a przyczyn otyłości szukają w genetyce.

  • Daniel

    skoro juz jest taka dyskusja to doloze swoje trzy grosze
    „i co wygrales w tym biegu” bo jak nic nie wygralem to przeciez nie ma sensu startowac
    a druga rzecz jaka mnie denerwuje to ludzie ktorzy nie znaja sie na tym nie wiedza co jest wartosciowe i dla nich przebiegniecie maratonu w 4h jest lepsze niz nabieganie 10km w 36 min
    a jak mowie ze startuje w polmaratonie to „a to luzik bo co to dla Ciebie” kur** to ze przebiegne maraton nie znaczy ze polowa tego dystansu jest latwiejsza
    tyle ode mnie pozdrawiam :)

    • Kamil

      Haha dokładnie.Często to słyszę i chyba jest to najbardziej irytujące.No i takim drugim konikiem u ludzi jest mówienie na każdy dystans powyżej 5 km maraton.To mnie też załamuje.Powinno się robić swoje i nie słuchać tego ale często nie da się tego puścić mimo uszu.Musimy uzbroić się w cierpliwość :)

    • Daniel

      no fakt rozmowa typu
      -biegne za tydzien maraton
      -a na ile ten maraton ( w sensie jaki dystans)
      najlepiej biegac dla siebie a oceniac moga tylko inni biegajacy bo zwykli smiertelnicy nie daja rady tego ogranac xD

    • WarszawskiBiegacz

      Ja puszczam wszystko, inaczej bym chodził z pianą na ustach :)

    • adam

      A to prawda – ten, kto startuje w maratonie (nie ważne, że zajmuje mu to 5 godzin) musi być przecież lepszy od tego, który biega jakieś dziecinne 5K w np.: 18 minut.

    • WarszawskiBiegacz

      Tak to wygląda. W sumie to można to zrozumieć, bo ludziom nic nie mówi 18 minut,. Ale potrafi zdenerwować :)

    • Rafał

      Ale połowa jest przecież łatwiejsza :-)

    • WarszawskiBiegacz

      To drugie doprowadza mnie do szału.

      – Ile biegłeś wczorej w Biegu Powstania Warszawskiego?
      – 5 km
      – Eee, to słabo, moja siostra 10 km

      Mój czas to 16 min a siostry ponad godzina. No i co ja mam powiedzieć, gratuluję tylko, że siostra jest lepsza :)

  • Adam

    Bartek gdzie podsumowanie tygodnia. Bardzo mnie Ciekawi jak trenujesz po maratonie. Jakie są Twoje pierwsze dni. Biegasz czy odpuszczasz na kilka dni? Bedziesz teraz pracował nad szybkością i przygotowywał się do krótszych dystansów?

    • WarszawskiBiegacz

      Będzie jutro albo w środę. I to podsumowanie miesiąca :)

  • Darek Derek

    Jaaa…..ale jadu, złości i nienawiści. To ja nie chcę być Waszym kumplem „pobieganiu”. Niechciało mi się czytać wszystkich tych waszych gorzkich żali. Więcej luzu i zrozumienia. Np. określenie przez Waszych znajomych, że jak nie biegniecie maratonu to z półmaratonem sobie spoko poradzicie. To jest jedno „z najstarszych” pomyłek LAIKÒW i początkujących biegaczy. Ale spójrzcie Oni w ten sposòb właśnie Was doceniają!!!!! Gdyż dla nich to jest połowa kosmicznego maratonu. A wiedzą że Wy zapierniczacie takie kilometraże , raz czy dwa razy tygodniowo!!!! Więc według nich to powinna być dla Was „bułka z masłem”. To co niepodoba Wam się, że znajomi „laicy” chcą być dla Was mili. Mogli by na Wasze stwierdzenie że biegniecie półmaraton, powiedzieć „tak? To super” i tyle. Czuli byście docenienie Waszego wysiłku na treningach, o ktòrych im tyle opowiadacie???Cieszcie się, że nie mają Was „gdzieś”! Ale zdaje się, że Wych Ich macie. Ale czy napewno???

    • Kasia

      Zgadzam się. Strasznie jestem zdziwiona ba! zszokowana Twoim tekstem. Ogólnie, moim zdaniem pomysł dobry na wpis natomiast forma i sposób jaki to napisałeś jest po prostu bez klasy. Coś w stylu ” o jej, jestem zajebisty, nie mam siły słuchać Waszych głupich pytań, które zadajecie 1000 raz.” Może i są głupie, może i ludzie zadają je 1000 raz ale Ty jako człowiek, który zdecydowałeś się biegać, jako osoba która odnosi jakieś sukcesy – zdecydowałeś się założyć blog i systematycznie go prowadzić moim zdaniem powinieneś się zachowywać pro a nie jak zmęczony „sławą” (cudzysłów bo to za dużo powiedziane). Poczułam się jak idiotka czytając to, bo kiedyś jak zaczynałam biegać też miałam kilka głupich pytań do „moich biegowych autorytetów” i nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Jeżeli zobaczyłabym tutaj swoje pytanie i Twój komentarz – poza tym, że poczułabym się zawiedziona to poczułabym się jak totalny gamoń.

      Pzdr

      K.

    • Rafał

      A ja pozwolę sobie nie zgodzić się z koleżanką. Oczywiście gdyby był profesjonalnym biegaczem (znaczy żył z tego) to taka „poprawność polityczna” nie tylko byłaby wskazana ale wręcz obowiązkowa (patrz przypadek niefortunnej wypowiedzi Janowicza). Natomiast Bartek jest szczery chłopak z ikrą, chciało by się dodać, że typowy chłopak z „Powiśla”, więc „Wersalu tu nie będzie” i dobrze ;-) Tak trzymaj Bartek.
      (ps. ale co do talentu to się z tobą fundamentalnie nie zgadzam).

    • Kasia

      Ja nie wiem jaki jest Bartek – nie znam go tak jak inni ludzie, którzy też go nie znają a odwiedzają jego blog. Ja osobiście poczułam się trochę jak głupek i tyle. Sama trenowała x lat i wiem jak to jest kiedy np. „ktoś nowy” kto przychodził do klubu trenować zadawał milion dziwnych pytań – ale do głowy mi nie przyszło, aby odpowiadać na nie w ten sposób. Tak jak wspomniałam – temat spoko ale „nie w ten sposób”. Odebrałam to tak jak zostało to napisane przez Bartka – a to jakie miał intencje? To już inna sprawa. Ale ok – to tylko moje odczucia, moje spostrzeżenia, z którymi musiałam się podzielić jako sportowiec :) Pzdr

    • WarszawskiBiegacz

      Kasia, już odpowiedziałem Ci, ale jeszcze raz powiem. Osobiście nigdy bym tak nie odpowiedział. Ale bez przesady, napisałem co czasem myślę. Jakby każdy zawsze mówił to co myśli to wszyscy by się pozabijali chyba :) Często jest tak, że odpowiadasz z uśmiecham a w głowie masz 1000 innych myśli.

    • Mariusz

      Amen! :). To tak jakby wprost powiedzieć ze trawa jest zielona(zakladajac np ze zielony to zly kolor symbolizujacy cos niedobrego ) , kazdy o tym wie i tak mysli ale na glos powiedziec to juz jest bee..

    • WarszawskiBiegacz

      Kasia, ale zupełnie źle nie odebrałaś. Ja też zadałem wiele z tych pytań. Zawsze też spokojnie odpowiadam, w pełni rozumiem, ze ludzie nie wiedzą wielu rzeczy. I nie ma złych pytań, tylko kiepskie odpowiedzi. Zresztą poczytaj komentarze pod wpisami. Odpowiedziałem każdemu, dosłownie. Zawsze spokojnie i na temat.

      Zwyczajnie trochę z przymrużeniem oka napisałem, że dostając od kogoś tego samego dnia już któryś raz jedno z tych pytań, mam lekko dosyć. Tak samo jak każdy sportowiec, który musi cięgle odpowiadać na jakieś pytania. Ale większość na szczęście wie, że to część ich pracy. Tak samo ja wiem, że to część mojego życia i tego bloga. Dlatego śmiało zadawaj pytania, zawsze odpowiem i nie będę tego robił ze złością :)

      Pozdrawiam
      Bartek

    • Mariusz

      To tylko Ty tak odebralaś, nie znam bardziej skromnego biegacza „amatora” (chociaż slowo amator jest tutaj kompletnie nie na miejscu ale Bartek chyba sam sie za takiego uwaza) od Bartka. Ja jako totalny laik(ledwo 39:45na 10 km i 0 maratonow na koncie ) tez mam dość takich pytan, a prawie połowa mi sie pokrywa..

    • WarszawskiBiegacz

      Darek, ale przecież wiesz, że ja zawsze odpowiadam z uśmiechem. To nie znaczy, że mogę już mieć dość jakiś pytań. Moja mama pracuje w gastronomii i jak się jej 100 raz klientka pyta z czym są pierogi jakieś to w środku mało nie wybuchnie, ale też grzecznie odpowiada :) Zero jadu :)

  • Sebastian Chmielewski

    Fakt, pytania naszych kibiców mogą być denerwujące. Widzę dwa wyjścia: 1. trzymać w tajemnicy nasze bieganie i wtedy nie usłyszymy żadnego irytującego pytania. 2. do trudu naszych treningów dodać trud cierpliwego odpowiadania na te pytania – kto jak nie my potrafi wytłumaczyć o co w tym bieganiu chodzi? Coraz więcej ludzi biega i dzięki temu wiedza szybko się rozejdzie w społeczeństwie – to od nas zależy czy chcemy zaangażować się w podniesienie kultury sportowej w naszym kraju czy nie.

    • WarszawskiBiegacz

      Pewnie, ja wybrałem drugą opcję. W końcu chcę, żeby jak najwięcej osób biegało. U mnie w pracy już jest prawdziwy boom :)

  • Rafał

    Pytanie 6 jest super ;-) Gdyby to dotyczyło tylko ludzi nie znających się na bieganiu. A co powiedzieć o zignorowaniu przez nasze „głównonurtowe” media genialnego wyniku H. Szosta na IO w Londynie. Dokładnie ta sama historia.

    • WarszawskiBiegacz

      Jeżeli o to chodzi to fakt, że media sportowe żyją praktycznie tylko piłką nożną.

  • Kuba

    A jaka odpowiedź jest najlepsza: „skończcie biegać i zacznijcie trenować…”.
    Tak jest prawie z każdą dziedziną w życiu. Przykładowo szachy, ludziom się wydaje, że trzeba mieć nie wiadomo jaką inteligencje i mądrość z kosmosu, a tak na prawdę to nawet największy mędrzec nie będzie dobrze grał jak nie będzie znał podstaw, debiutów, jak liczyć ruchy, itp. . Chodzi o to, że nie można stać w miejscu, cały czas trzeba się rozwijać. A potem, oczywiście po mądrym treningu, mając trochę szczęścia, z reguły okazuje się, że nawet nie musiałeś tak ciężkiej pracy włożyć, a sukcesy jakoś same się pojawiają. Z resztą reguła Pareto i tutaj nie kłamie… Ale to trzeba najpierw się zastanowić, a potem dopiero robić, nigdy na odwrót…

    • Plom

      Przestań biegać, zacznij trenować… taa… ze Skarżyńskiego ;-) I z tym ja np mam problem. Bo ja biegam gł dla frajdy. Czyli biegam, a niekoniecznie trenuję. I bieganie polegające na odhaczaniu zaplanowanych jednostek treningowych burzy całą moją radość. Niestety, równolegle z tym jest też ochota by biegać coraz szybciej, by zwiększać swój potencjał itd. I to zaczyna przemawiać do rozumu, że nie mogę sobie biec jak mi w duszy gra, ale trochę z głową, czasem się hamować, a czasem przymuszać… I co się pojawia? Rozdarcie! Bo część roku jest bieganie, a potem zbliża się jakiś bieg i człowiek chce się spiąć i przygotować, i zaczyna z drugiej strony, czyli trenować. Efekt – trochę tak a trochę siak. Trzeba by się zdecydować i być konsekwentnym, ale, cholera, nie mogę się na to zdobyć! ;-))

      Z drugiej strony – ciągle zadaję sobie pytanie, czy ja chcę się ciągle rozwijać, poprawiać wyniki, czy może wolę niskim kosztem, niewielką dyscypliną a zwykłym sercem i radosnym bieganiem podtrzymac to co jest i tyle, bo obecny stan mi wystarcza? Bo progres jest fajny, ale kiedy, żeby go podtrzymać, zaczynamy biegać 5 razy w tygodniu, do tego siłownia, basen, rower… to pojawia się pytanie – zaraz zaraz, czego ja chcę? Za chwilę będę musiał zrezygnować z pracy, innych zainteresowań, jeśli dalej chcę się biegowo rozwijać. A może chcę się rozwijać do poziomu, na jaki mi starcza czasu? – do kitu, bo wtedy zawsze możemy sobie powiedzieć, że nie mamy czasu, albo zawsze możemy odciąć kolejną częśc naszego życia i czas znaleźć. Takie postawienie sprawy nic nie rozwiązuje. A może chcę po prostu być sprawny, zdrowy, wydolny…? Skoro tak, to starczyłoby mieć 40min/10 i nie katować się tak bardzo, po co wyścigi, po co czasy, skoro chodzi o zdrowie…? Do tego wystarczy dużo mniej. A może ustalić sobie, jak ja ostatnio, że złamanie 3h w maratonie mi wystarczy, a że brakuje mi już tylko 4 minut, to jeden solidnie przygotowany start i po sprawie? I potem już bez wyznaczania kolejnych celów, bez startów. Czysta frajda. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale mnie te pytania nurtują cały czas.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, to Ty naprawdę jesteś między młotem a kowadłem :) No nie, ja nie potrafię biegać tylko dla biegania. Ale oczywiście w pełni rozumiem ludzi, którzy tylko tak biegają. A Ty to masz już sajgon :)

    • Mariusz

      Trener zalatwia sprawę, robisz to co Ci kaze, stajesz na starcie i robisz zyciowke:). Ja tak zrobilem. W 2 miesiace z 41 min z sekundami na 10 km, zrobilem 39:45 po weselnej nocy. Mozna?

    • Michał

      @Plom, to jest kwestia, podejścia, dla mnie bieganie jest środkiem do celu, nie celem. Ten cel to ogólna forma, kondycja itd. Biegam 4 razy tygodniowo, startuje w zawodach w celach rekreacyjnych. nie napinam się na życiówki, ale staram się, jakiś tam plan wykonywać.
      Chodzi o to, że próbowałem przez kilka miesięcy stylu „run for fun”, ale to nie jest zadowalające bo odchodzi kwestia motywacji do dania z siebie więcej, to po trochę też, ze jestem typem zadaniowca i „muszę” sobie wyznaczać cele. Bo po pół roku klepania kilometrów, znałem każdy kamień w promieniu 20 km od domu i samo bieganie stało się bardzo nużące, zdałem sobie nawet sprawę, ze podświadomie wybieram łatwiejsze warianty, by np. nie podbiegać za dużo.
      Reasumując staram się „trenować”, ale nie napinam na wyniki, zawody to okazja aby wyciągnąć rodzinę za miasto (dzieciaki maja biegi dla siebie), zena czasem wystartuje w NW, czysta rekreacja ;)

  • Run Tequila

    Oburzenia pytaniem ‚skad masz czas’ NIEZNOSZE, ze tak zajade Twoim tekstem. Jak ktos ma 3 dzieci, pracuje (sporo) godzine od domu, to jest to normalne pytanie. Obudzcie sie biegacze, nie kazdy moze sobie na taki luksus jak intensywne bieganie pozwolic, to jest LUKSUS czesto. Jad i wyzszosc sie leje z tego postu :/

    • WarszawskiBiegacz

      O matko, jaki jad. To był żartobliwy tekst. Osoby o których mówisz raczej nie zadają takich pytań, bo wiedzą skąd mam czas, nie mam tych obowiązków co oni. Natomiast zadają je koledzy, którzy pół życia spędzają z pilotem w ręku i powtarzają to pytanie co miesiąc.

    • gonia

      Ok mam tak jak ty:-) Edit: jedno dziecko mniej. Nie biegam tak intensywnie jak autor w/w ale 3-4 treningi po 60 – 90min tygodniowo robię. Mój mąż też, a dzieci na tyle małe że same w domu nie zostaną. Fakt, że życie mam zaplanowane co do minuty i korek na drodze zrujnuje mi trening:-) Jak jestem bardzo zmęczona odpuszczam i też jest dobrze. Grunt to luz a to jest najtrudniejsze.

    • mamuśka

      Też pracuję, mam małe dzieci, dwójkę fakt, ale nie zostaną same w domu. I biegam, co prawda 3 razy w tygodniu, czas bez znaczenia, bo czy wyjdę z domu na godzinę czy 1,5 to już bez różnicy. Biegam jak już dzieci śpią, wychodzę o 20-21. Chcieć to móc :) Obiady na cały tydzień robię w weekend, w ciągu tygodnia tylko trzeba je wyjąc z zamrażalnika, dodać warzywa i już. To dodaję na wypadek zarzutu że wieczorami trzeba gotować na następny dzień ;)

    • WarszawskiBiegacz

      No właśnie, dla chcącego nic trudnego. Zawsze da się wygospodarować czas, tylko trzeba kombinować i umieć pogodzić kilka rzeczy.

    • Edy.t.a

      Dwójka dzieci, dom, praca, biegam o 5-6 rano w tygodniu, w weekend można jednak troche poźniej ;). „Dla chcącego…”.

      Nawet bezdzietni znajomi twierdzą, że na sport to nie ma się czasu pracując…..Hmmm, też mnie to irytuje, bo po dziesiątkach takich rozmów mam wrazenie, że mi sugeruja, że zaniedbuję pracę albo rodzinę. I nawet niepytani z marszu tumaczą sie, dlaczego są nieaktywni. To bądźcie! Ale po co próbujecie udowodnić, że ja też nie powinnam dawać sobie rady? ;))

      Bartosz, dobrze napisałeś. Zalecam czytelnikom wyluzować, zanim się skomentuje ;))
      I zapamiętać, ze mimo że się biega szybko i dużo (jak B.) to nie ma się się świętej cierpliwości.

    • WarszawskiBiegacz

      Dokładnie Edyta, dokładnie! :)

    • Michał

      @Run Tequila, zamiast narzekać zorganizuj sobie czas. Nie, nie jestem złośliwy.
      Mam trójkę dzieci i biegam 4x tygodniowo, więc nie zasłaniajmy się dziećmi, pracą, zmęczeniem. To wszystko WYMÓWKI. Salę treningową masz zaraz po wyjściu z domu, więc biegaj…

  • Krzysiek

    „Jakbyś biegał od małego to miał byś …”
    Od małego w dół to pracują nogi.
    Od małego w gorę pracują ręce plecy brzuch itd.
    Sory – nie mogłem się powstrzymać ;-)
    Biegam dopiero od dwóch lat i słyszę te same pytania odnośnie miejsca w biegu (nikt nie pyta o wynik) i czasu na treningi.

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, nic dodać, nic ująć :)

    • Krzysiek

      U mnie to samo,zawsze jest pytanie który byłeś i ilu biegło ;) Im więcej ludzi biegło tym mam większe uznanie ;)

  • bieganiemagdy

    Ja bym dolozyla pytanie „czy mozna biegac codziennie?” ktore nie ma jednoznacznej odpowiedzi i zalezy od wytrenowania, chociaz moj fizjoterapeuta powiedzial mi ze lepiej nie.

    • WarszawskiBiegacz

      A zawodowcy potrafią biegać i 2 razy dziennie, codziennie. A są tacy co i na 3 treningi wyjdą. Wszystko zależy właśnie od wytrenowania :)

    • Mariusz

      Ha! Właśnie się przyznales do bycia zawodowcem :)

    • WarszawskiBiegacz

      Ale ja nie codziennie :)

  • Mariusz Mycielski

    Mnie wczoraj wieczorem rozwaliło pytanie na jednej z biegowych grup facebookowych, gdzie ktoś pytał, w jakich spodenkach biegać, żeby zrobić 3:45 w maratonie! W sumie najlepsze to dopiero były kreatywne odpowiedzi. Takiego pytania chyba jeszcze nie miałeś?

    • WYGODNYCH

    • WarszawskiBiegacz

      Najlepiej super kompresyjnych, żeby nic nie skakało :D

  • Gość

    „które miałeś miejsce ?” – To pytanie zdecydowanie wygrywa , słyszę je przeważnie w poniedziałek :D

  • DamianF

    Fajny wpis :)
    Pytanie numer 5 – całkiem jak z moją teściową:
    – Damian, Ty ciągle biegasz te maratony i to jaki czas super!
    – Mamo, ale to był bieg na 10 km
    – Ojjj…. Dla mnie 10 km to jak maraton
    ***kurtyna…
    :D
    P.S. Powodzenia w Kanadzie!

    • WarszawskiBiegacz

      Dziękuję :D

  • Jacek

    Większość z tego jest denerwująca, ale pytanie o maraton załamujące:
    – Na ile biegłeś ten maraton w Szczecinie?
    – 42 km z hakiem (już nie wdaję się w szczegóły, bo wiem, że nie ma sensu)
    – A na ile jest teraz ten maraton w Poznaniu?
    – Maraton, czyli tyle samo
    – Też 42 km?
    – Tak.
    – Ooo… a to ciekawe, że taki sam dystans zrobili

    No… urwał nać, ja rozumiem nie biegać, nie interesować się tym, być laikiem, ale o maratonie było w szkole, kilka razy. Nikt nie każe pamiętać dokładnie, że to 42 195m, bo akurat ten dystans był utworzony sztucznie, ale maraton nie równa się bieg tylko pewien konkretny dystans, mający swój historyczny, symboliczny kontekst. To tak jakby pytać ile sztuk ma ten tuzin jabłek.

  • Michał

    @WarszawskiBiegacz:disqus słabo to widzę, teraz będziesz musial dorzucić 11 pytanie: dlaczego jesteś taki chamski? ;)

    • Ojtam. Celebryt ;)

    • WarszawskiBiegacz

      Bo jestem na diecie białkowej :D

  • Maciej

    Ja to się cieszę z każdego pytania, bo to znaczy, że ludzie zaczynają traktować mnie jak biegacza :) Sam o sobie bym tego nie powiedzal, bo biegam dopiero 8 miesięcy. Tym bardziej fajnie, że mnie o cokolwiek pytają. Normalnie czuję się jak biegacz! Super uczucie :) Pozdrawiam prawdziwych biegaczy i życzę powodzenia, szczególnie Bartkowi w Kanadzie!

    • WarszawskiBiegacz

      Hehe, ja też się cieszę, że mogę pomóc. Serio. Nawet jak mam dość to cieszę sie, że pomogłem i mówię to zupełnie szczerze :)

  • Kamil

    Te i inne pytania to standard :) Nie ma się do denerwować. Ludzie są zwyczajnie ciekawi, a ich pytania są na miarę ich wiedzy o danym temacie. Nie każdy biega. Myślę, że odpowiedzi trzeba dostosowywać do rozmówców. Pod względem języka, szczegółowości i charakteru pytania tak żeby być również zrozumianym. W drugą stronę: a Ty, o co byś zapytał znajomego, który np wygrał konkurs gry na skrzypcach i jakiej odpowiedzi byś oczekiwał (zakładam, że nie grywasz w wolnych chwilach)? :)

    • WarszawskiBiegacz

      Jasna. Ja sie nie denerwuje na ludzi, nie mam im tego za złe. Nawet cieszę sie, że mogłem pomóc. Ale w głępi często pomyślę „znowu to samo” :D

  • Tomasz Horowski

    Z tym punktem 5 to nie jest takie oczywiste. Dla przykładu ja za pisałem się na pewien półmaraton. W długi weekend majowy pojawiła się w końcu wizualizacja trasy. I widzę, że półmaratonowi bliżej do maratonu po ilości km. Także wiesz…. :))

    http://maratongorski.pl/rwimages/trasy/lib-lato-maraton-16.png

    • WarszawskiBiegacz

      Haha, dobre :)

  • Michał Wolański

    ad 5) Ciekawą wariacją na temat tego pytania jest stwierdzenie „ja też biegam maratony, ale takie krótsze. Np. na 5km.”

    ad 6) Noo… Tylko że Ty byłeś siódmy, a jeśli ja byłem x tysięcy czterysta pińćdziesiąty czwarty?

  • Robert Janik

    Dziś mój fizjoterapeuta po AWF też mnie spytał ile kilometrów ma ten maraton za tydzień? Mało mi klapki nie spadły. To najgłupsze pytanie jakie mi zadają

  • Miśka

    A czy wkurzające jest pytanie – dlaczego w zakładce osiągnięcia nie ma wymienionego Twojego 1 miejsca w maratonie Nadarzyn 2014? :) Nieatestowana trasa?

  • chudywawrzyniec

    Ja mam inne pytanie. Mogę ? Czy, choć kiedyś coś wspomniałeś , że to kwestia czasu, a więc raczej kiedy przewidujesz pierwszy start w ultra (nie mam na myśli kolejnego WfL) ?

  • Wojslaw

    Ad 8) – pytający niech wtedy zrobi sobie dzielenie 60 / tempo, gdzie tempo zapisujemy dziesietną liczbą. Np tempo 3:45 to 60/3,75 = 16 km/h. Voila! ;)

  • Mir34

    Jakie buty polecacie do biegania? Mam zamiar kupić sobie nike air force 1 mid czy to dobry pomysł? https://www.czasnabuty.pl/product-pol-29557-NIKE-AIR-FORCE-1-MID-07.html